Psychologia fotografii

o robieniu zdjęć z perspektywy psychologa

Horsemaning, czyli zdjęcia bez głowy. Kolejna ciekawa moda epoki wiktoriańskiej

30 października 2017 Emilia Mańk 3 komentarze

Ujęcia bez głowy to kolejna ciekawa moda panująca w XIX wieku. Osoby, które czytają mojego bloga od dawna na pewno kojarzą poprzednie trendy, jakie panowały w tamtym czasie. Dla tych, którzy jeszcze o nich nie czytali, poniżej odnośniki do poprzednich artykułów:

  1. Dlaczego boimy się robić zdjęcia zmarłym? O fotografii post-mortem
  2. Ukryte matki na fotografiach / hidden mothers

Tym razem zajmiemy się bardzo sprytnymi foto manipulacjami, które sprawiały, że modele wydawali się jakby pozowali bez głowy, trzymając ją w ręku lub na stoliku obok. Ciekawe, prawda? 😉

Horsemaning – co to takiego?

Horsemaning (albo horsemanning) jest pozowaniem do zdjęcia w taki sposób, aby wydawało się, że model ma ściętą głowę, a ona sama leży na ziemi lub jakiejś powierzchni obok głównego bohatera. Ten rodzaj fotografii robił furorę w latach 20-tych XIX wieku. Nazwa pochodzi od postaci Jeźdźca Bez Głowy, głównego bohatera krótkiej powieści Waszyngtona Irvinga. Niestety nie udało mi się znaleźć informacji, czy dana nazwa używana była już w XIX wieku, czy została stworzona na potrzeby mody, która panowała kilka lat temu (o tym dalej). Sama treść definicji z Wikipedii wskazuje jednak na to drugie.

XIX zdjęcia to portrety ukazujące jedną lub czasem dwie osoby, na którym przynajmniej jedna z postaci jest pozbawiona głowy. Największą popularnością cieszyły się te, na których bohater takiego zdjęcia trzymał swoją czaszkę pod pachą. Trafiały się też bardziej żartobliwe ujęcia. Jak na przykład to z mężczyzną i jego żoną.

Jak powstawały portrety bez głowy?

Retusz, foto-manipulacje i fotomontaże były już znane w XIX wieku. Photoshop i Lightroom nie są wymysłem naszych czasów tylko raczej przełożeniem tego, co robiono kiedyś ze zdjęciami w cyfrowe realia.

Zdjęcie bez głowy powstawały w wyniku łączenia zawartości różnych negatywów. Wywoływano kilka z nich na jednym papierze i nakładano na siebie poszczególne ich elementy. Nie należało to do najłatwiejszych czynności, ale efekty były zaskakujące. Jak ktoś znajdzie dokładny opis tej techniki – dajcie znać.

Oczywiście, nie każdy fotograf potrafił w taki sposób manipulować fotografiami. Raczej niewielkie grono artystów świadczyło tego typu usługi.

Ale tak właściwie… po co?

Bo taka była moda, po prostu.

Można było posiadać własny portret, na którym trzyma się swoją głowę pod pachą bez potrzeby jej wcześniejszego ucięcia. Kiedyś to było coś nowego, świeżego i interesującego. Trochę jak selfie w dzisiejszych czasach 😉 A przy tym wzbudzającego niemałe kontrowersje –  jednych szokowało, a innych fascynowało. Fotograf, który był w stanie zrealizować taki projekt, liczył sobie za niego dużo więcej niż za zwykły portret, a mimo to ustawiały się do niego ogromne kolejki chętnych. Bezgłowe portrety budziły swego czasu ogromną sensację i każdy, którego było na taki stać, musiał mieć go w swoich zbiorach.

Google grafika

Współczesna moda z Facebooka

Moda na zdjęcia bez głowy odrodziła się w 2011 roku. Ludzie totalnie zwariowali na ich punkcie i wszędzie zaczęły się pojawiać fotografie przedstawiające osoby i leżące obok nich głowy. W większości przypadków na zdjęciach znajdowało się ciało jednej osoby i głowa drugiej. Sprytnie ułożone, a nie stworzone za pomocą Photoshopa. Tego typu treści roznosiły się viralowo po sieci i znalazły się nawet w złotej 10-tce najbardziej popularnych fotografii na Facebooku w 2011 roku.

Także widzicie, historia zatoczyła koło 🙂


Spotkaliście się już wcześniej z tego typu zdjęciami? Jakie uczucia w Was wywołują? A może sami daliście się ponieść modzie kilka lat temu i macie takie fotografie gdzieś na swoim dysku? Pochwalcie się nimi!


#ciekawostki#epoka wiktoriańska#facebook#fotografia#historia fotografii#moda#XIX wiek w fotografii#zdjęcia bez głowy

Previous Post

Next Post

  • O poprzednich modach z przeszłości słyszałam już wcześniej, ale o tej nie – trochę dziwne, ale pewnie właśnie o to chodziło, no i o urok nowości.

  • Niezwykle ciekawy artykuł! Nie spotkałam się nigdy z czymś takim, ale swoim blogiem udowadniasz, że można tak pisać o fotografii, żeby zainteresować nawet tych, którzy z tym tematem mają niewiele wspólnego. Rewelacja! Będę wracać po więcej.