Okey… kto lubi jak się mu robi zdjęcia (zwłaszcza z zaskoczenia) ręka do góry.

Co Was tak mało?

Zastanawialiście się kiedyś, czemu większość ludzi chowa się przed aparatem?

Odpowiedź wydaje się banalnie prosta dzieje się tak dlatego, że:

BOIMY SIĘ ŹLE WYJŚĆ NA ZDJĘCIU

Cały czas oceniamy i poddajemy się ocenie innych. Dążymy do idealizowania siebie,  pokazywania się z jak najlepszej strony, dlatego to, w jaki sposób zostaniemy przedstawieni jest dla nas tak ważne. Gdzieś w podświadomości jesteśmy przekonani o tym, że aparat wiernie rejestruje świat takim jakim jest, co wywołuje w nas duży dyskomfort i niechęć do pozowania. Boimy się, że na zdjęciu wyjdziemy gorzej niż wyglądamy w rzeczywistości. Ten realizm fotografii sprawia, że wiele osób odczuwa niepokój na samą myśl o tym, że mogą zostać sfotografowani. Nie lubimy być pokazywani w złym świetle, a zdjęcie jako coś trwałego wzbudza dodatkowe emocje, co powoduje, że duża grupa osób unika obiektywu, przez co nie muszą narażać się na negatywną ocenę własnego wizerunku.

Dużą rolę odgrywa tutaj samoocena. Osoby z wysoką samooceną chętniej będą pozowały do zdjęć ale też okażą się mnie wybredne przy wyborze odpowiedniego ujęcia. Dlaczego? Ponieważ nie muszą one nikomu niczego udowadniać, a przede wszystkim nie muszą niczego udowadniać sobie.

KOMPLEKSY

Kto ich nie ma? Małe oczy, krzywy nos, itp. itd… O ile ma je każdy to jednym przeszkadzają bardziej, innym mniej. Fotografia ma to do siebie, że zatrzymuje na zdjęciu jedną, konkretną chwilę, która trwała dosłownie sekundę. Ułamek sekundy zostaje “zamrożony” w kadrze, co pozwala nam na dokładne przyjrzeniu się jej i przeanalizowaniu każdego, nawet najmniejszego, fragmentu. To właśnie dlatego nogi mogą się wydać bardziej krzywe niż na codzień, a uśmiech wcale nie jest tak ładny, jak mówią nam najbliżsi. Tacy już jesteśmy, że wszystko mogłoby być “bardziej”, a im dłużej się czemuś przyglądamy, tym  więcej “ale” możemy znaleźć.

PRZEGLĄDAMY SIĘ W LUSTRZE

Spytacie pewnie co to ma do rzeczy? Otóż badania wykazały, że bardziej lubimy to, co jest nam znane. Ciężko jest nam uniknąć patrzenia na swoje odbicie, czy to podczas porannej toalety, mycia zębów, na ekranie monitora w trakcie pracy, bądź w witrynie sklepowej, gdy wracamy już do domu.

Działa tutaj efekt czystej ekspozycji odkryty przez Roberta Zajonca (tak, nie doszukuj się błędu w nazwisku, jest napisane poprawnie). Chodzi o to, że ludzie bardziej są skłonni polubić bodźce, które częściej na nich działają, nawet jeżeli nie uświadamiają sobie tego, że już wcześniej je widzieli. Na teorii Zajonca opiera się działanie bodźców podprogowych w reklamie i filmie (teraz zabronionych, ale kiedyś bardzo chętnie wykorzystywanych).

Widzimy siebie tak często, że prędzej czy później zaczynamy akceptować swój wygląd (nie mówię tutaj o skrajnych przypadkach) albo po prostu się do niego przyzwyczajamy.

Oglądając zdjęcia zapominamy, że aparat rejestruje naszą twarz w lustrzanym odbiciu, czyli odwrócony obraz tego co widzimy zazwyczaj. Dlatego też nasza twarz może wydawać się trochę inna, mniej/bardziej atrakcyjna niż ta, którą jeszcze rano widzieliśmy w lustrze.

Nie wierzycie?

Wiele programów graficznych ma możliwość odbicia lustrzanego zdjęcia, zróbcie tak ze swoim portretem. Widzicie różnicę?

Możecie jeszcze zerknąć na projekt Scotta Chasserota pt. „Original Ideal”.

POCZUCIE KONTROLI

Pisząc ten post natrafiłam na wątek na forum, gdzie użytkownicy wypowiadali się na temat robienia im zdjęć z zaskoczenia. Oczywiście większość zgodnie uznała, że nie lubią jak ktoś napada ich z aparatem i robi zdjęcia np. podczas jedzenia. Co ciekawe, spora grupa stwierdziła, że nie mają nic przeciwko autoportretom. Mają wtedy wpływ na to, jak wyjdą na zdjęciu, mogą się do niego przygotować, sprawdzić efekt i ewentualnie poprawić to, co nie wyszło.

TO LUBIMY SIEBIE NA ZDJĘCIACH, CZY NIE?

Pewnie, że tak. O ile nie są one robione z zaskoczenia i wyjdziemy na nich dobrze. Bo kto nie lubi czytać samych pochwał od znajomych pod profilowym na facebooku? 🙂

Zapisz

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

54 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Julita
Julita
8 lutego 2016 19:31

Dobry post, czekam na kolejne i zdecydowanie często tu będę zaglądać 🙂

emiliamank
emiliamank
Reply to  Julita
8 lutego 2016 19:45

Zapraszam serdecznie 🙂

Patrycja
Patrycja
8 lutego 2016 20:06

Swietnie się czyta! Plus bardzo fajny temat poruszyłas:)

emiliamank
emiliamank
Reply to  Patrycja
8 lutego 2016 20:11

Ciesze się bardzo i zapraszam częściej. Już niedługo kolejny post 🙂

justynaewa
justynaewa
8 lutego 2016 21:08

Świetny post! Na pewno będę zaglądać częściej. Czekam na kolejny wpis 🙂

Monika
Monika
8 lutego 2016 22:55

Tak. Fajny temat 🙂

Teraz ja
Teraz ja
9 lutego 2016 11:59

Na zdjęciach (zwłaszcza tych z zaskoczenia) wręcz się nie poznaję! Natomiast dobrze wychodzę na filmach – nie mam pojęcia, od czego to zależy!

emiliamank
emiliamank
Reply to  Teraz ja
9 lutego 2016 12:02

O, to ciekawe 🙂

trackback
Dlaczego robimy zdjęcia? – Psychologia fotografii
15 lutego 2016 13:32

[…] poprzednią notką o tym „Dlaczego nie lubimy siebie na zdjęciach” przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Dziękuję Wam bardzo za tak liczne odwiedziny. Jest mi […]

Kasia
Kasia
15 lutego 2016 14:19

Złapałam się ostatnio na tym, że przeglądając zdjęcia z wakacji sprzed kilku lat, przyglądam się sobie na nich z taką czułością i miłością 😛 Zaraz po powrocie z wakacji chciałam większość usunąć… A dziś po ciąży, kiedy ma się te nadprogramowe kilogramy, z którymi się walczy nieustannie… Uwielbiam patrzeć na swoje stare zdjęcia 🙂 To samo pewnie się dzieje jak jest się starszym, z łezką w oku wspomina się swój wygląd sprzed lat i młodość, która z nas teraz bije, a jej nie doceniamy! 😀

emiliamank
emiliamank
Reply to  Kasia
16 lutego 2016 10:55

Dlatego nie warto działać pod wpływem impulsu 🙂

Justyna
Justyna
15 lutego 2016 16:08

Blog bardzo ciekawy, będę zaglądać 🙂 A co do tematu posta… Ja najlepiej wychodzę na zdjęciach z zaskoczenia. Kiedy wiem, że jestem fotografowana robię potwornie głupie miny. Na szczęście kiedy ma się w pobliżu nałogowego fotografa, który robi mnóstwo zdjęć, jest z czego wybierać, więc na blogu mam kilka na których wyglądam akceptowalnie. Zapraszam. 🙂

Justyna
Justyna
16 lutego 2016 17:37

Dobry post! Tematyka dość oryginalna i ciekawie zrealizowana. 🙂

Mateusz
Mateusz
16 lutego 2016 18:29

Bardzo fajny pomysł na bloga; ) będę zaglądał.

qbanez
qbanez
17 lutego 2016 14:45

Ciekawy wpis, aczkolwiek temat pewnie jest o wiele wiele szerszy niż go przedstawiłaś i ciekaw jestem w sumie czy są jakieś badania na ten temat. Ja robię zdjęcia już od lat i spotkałem się chyba ze wszystkimi możliwymi przypadkami, włącznie z takimi gdzie ktoś się sobie podobał na beznadziejnym zdjęciu, które nadaje się tylko i wyłącznie do usunięcia, jak i odwrotnie – zdjęcie perfekcyjne, a osoba która jest na nim, mówi że wyszła tragicznie. Od skrajności w skrajność 😉

emiliamank
emiliamank
Reply to  qbanez
17 lutego 2016 14:47

A to chyba standard 😀 Jak robię komuś sesję to prawie zawsze pozującym podobają się zupełnie inne zdjęcia niż fotografom, nie wiem od czego to zależy 😀

A poszukam w sumie tych badań, jak nie ma to może pora to zmienić? 😀

Gaba - Turlu Tutu
Gaba - Turlu Tutu
17 lutego 2016 16:58

A ja na zdjęciach z zaskoczenia wychodzę koszmarnie…ale zwalam winę na robiących zdjęcie, w sumie nie każdy ma rękę do aparatu:P Na zdjęciach robionych przez profesjonalistów, takich pozowanych wychodzę super. Myślę, że to kwestia mojego charakteru, jestem dość ruchliwa, więc pewnie dlatego jak się przypilnuję potrafię wyjść ładnie na zdjęciu:P Twój wpis przeczytałam z wielkim zainteresowaniem!

emiliamank
emiliamank
Reply to  Gaba - Turlu Tutu
17 lutego 2016 21:22

Też tak może być 🙂
Cieszę się strasznie, że się podoba i zapraszam częściej!

Laura Maria
Laura Maria
17 lutego 2016 19:53

A ja wolę siebie na zdjęciach z zaskoczenia, niż na takich, do których pozowałam. Wyglądam naturalniej i jakoś tak lepiej. Ale chyba jestem jedyna ;D

emiliamank
emiliamank
Reply to  Laura Maria
17 lutego 2016 20:57

Już pojawiały się tutaj podobne głosy. Ale to dobrze, znaczy że każdy reaguje indywidualnie – czyli tak jak ma być 🙂

jogosfera
jogosfera
17 lutego 2016 20:36

Zdecydowanie lepiej się czuje na zdjęciach z zaskoczenia niz na siłę pozując. Wyjątkiem jest sytuacja, w której zdjęcia robi dobry fotograf 🙂

emiliamank
emiliamank
Reply to  jogosfera
17 lutego 2016 20:56

Oj, bo dobry fotograf potrafi zdziałać cuda 😉

Nawiedzona Ula la
Nawiedzona Ula la
17 lutego 2016 20:53

Wszystko prawda. Osoby o wysokim poczuciu własnej wartości będą inaczej się zachowywały i oceniły. Przykładem jest moja siostra, która często wychodzi koszmarnie na zdjęciach, ale ona zawsze jest z siebie zadowolona. Taki typ. 😉

emiliamank
emiliamank
Reply to  Nawiedzona Ula la
17 lutego 2016 20:56

Najważniejsze, że jej się podoba i jest zadowolona 😀

Kakowska
Kakowska
21 lutego 2016 16:37

Cała prawda o autoportretach i zdjęciach z zaskoczenia 🙂

Natalia Sławek
Natalia Sławek
21 lutego 2016 17:12

Mam kilka uwag odnośnie bloga, mam nadzieję, że się nie obrazisz, tylko potraktujesz to jako radę 🙂
– disqus
– linki portfolio i fot. ślubna powinny od razu przenosić na inną stronę
– zadbaj o spójny avatar, tutaj masz inny niż ten, który “zostawiasz” u mnie
– logo – pomaga budować wizerunek marki

emiliamank
emiliamank
Reply to  Natalia Sławek
21 lutego 2016 17:22

Dziękuję baardzo za rady. Logo już jest, reszta pewnie wejdzie w życie w ciągu najbliższego miesiąca. Jestem w trakcie przenoszenia się “na swoje”, dlatego to takie niedopracowane wszystko jest 🙂

Kinga
Kinga
21 lutego 2016 19:29

Przy odpowiednim ustawieniu wychodzę na zdjęciach oszałamiająco 😛

Aleksander Urban
Aleksander Urban
21 lutego 2016 20:04

Emilia, świetny pomysł na bloga. Ja wielokrotnie zastanawiałem się nad tą kwestią, bo sam nie znoszę swojego wizerunku na zdjęciach. Doszedłem do wniosku, że kluczowe znaczenie ma nasze przyzwyczajenie do twarzy widzianej w lustrze, patrząc na nie wprost. Jeśli nie liczyć paszportów i nowych dowodów osobistych, na zdjęciach zazwyczaj bywamy uchwyceni pod jakimś kątem, w skrajnym przypadku z profilu (okropność!), a przede wszystkim – bez lustrzanego odbicia. Żadna twarz nie jest w pełni symetryczna i ta twarz, do której przez lata przywykliśmy patrząc w lustro, to inna twarz niż ta na zdjęciach. I powoduje to pewien dysonans – “ja naprawdę… Czytaj więcej »

Kinga Kołakowska
Kinga Kołakowska
22 lutego 2016 21:24

Hmm to ja mam inaczej. Często bardziej mi się podobają zdjęcia z zaskoczenia niż te do których mam pozować. Gdy ktoś mówi “ustaw się do zdjęcia” czy “uśmiechnij się” to zaczynam się krępować bo nie wiem co robić. Dlatego zdarza mi się celowo robić głupie miny żeby nie wyglądało, że dziwnie wyglądam na zdjęciu.

Aleksandra Urban
Aleksandra Urban
27 lutego 2016 17:22

Nie lubię zdjęć z zaskoczenia, ale nie lubię też pozowanych, gdy stoję na wprost aparatu i mam się uśmiechać. Najlepsze są te, gdy wiem, że ktoś robi mi zdjęcie, ale coś robię, np. rozmawiam. Blog świetny, czekam na więcej postów! 🙂

Emilia Mańk
Emilia Mańk
Reply to  Aleksandra Urban
27 lutego 2016 18:38

Czyli takie pozornie nie pozowane? 😀

Dzięki wielkie i zapraszam częściej 🙂

trackback
Magia Makijażu – Make Up I Jego Wpływ Na Nasze Zachowanie. | Psychologia Fotografii
5 marca 2016 12:58

[…] uzupełnieniem treści na blogu, dzięki temu i ja dowiaduję się od Was bardzo dużo (post „Dlaczego nie lubimy siebie na zdjęciach?” niedługo będzie miał swoją aktualizację i to właśnie dzięki Wam :)). Mam nadzieję, że z […]

trackback
Dlaczego robimy zdjęcia? | Psychologia fotografii
10 maja 2016 12:06

[…] poprzednią notką o tym „Dlaczego nie lubimy siebie na zdjęciach” przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Dziękuję Wam bardzo za tak liczne odwiedziny. Jest mi […]

MatkaRazy2
MatkaRazy2
31 maja 2016 20:00

A co z tym faktem, ze na 9 z 10 zdjec czy to z zaskoczenia czy pozwanych wyglądam lekko mówiąc niekorzystnie? I nie jest to moja subiektywna opinia;) w przeciwieństwie do mojej znajomej, która “aparat kocha” i to dobrych zdjec ma 9/10 ?:)

Emilia Mańk
Emilia Mańk
Reply to  MatkaRazy2
31 maja 2016 21:09

Niewiele jest osób, które wychodzą korzystnie na większości zdjęć, już tak mamy i tyle. Myślę, że ma to związek z tym, że fotografia zatrzymuje jeden malutki moment na dłużej. Przecież nie da się funkcjonować bez mrugania oczami, robienia min, mówienia, zamykania buzi czy poruszania się. A że aparat bywa złośliwy i najczęściej łapie te “gorsze” momenty, no cóż taki już jego urok 😉

Anna Ch. z KolorowaMatka.pl
Anna Ch. z KolorowaMatka.pl
11 września 2016 11:11

A ja lubię zdjęcia z zaskoczenia. Wyglądam wtedy naturalnie. Oczywiście, jeśli “fotograf” zwraca uwagę na to co robię. Jestem rozluźniona, niczego nie napinam, nie próbuję wyglądać lepiej niż w rzeczywistości. Na zdjęciach widzę siebie jak na co dzień – prawdziwą, nie na pokaz.

Emilia |psychologia fotografii
Emilia |psychologia fotografii
Reply to  Anna Ch. z KolorowaMatka.pl
11 września 2016 21:16

To chyba jestes jedną z niewielu takich osób. Ale stosunek do siebie masz godny podziwu, oby tak dalej 🙂

Agata Pałys-Suchorab
Agata Pałys-Suchorab
25 października 2016 22:48

Po pierwsze blog ciekawy i będę zaglądać 🙂 A temat jak najbardziej życiowy i bardzo typowy. Tak z 95% osób, które przychodzą do studia od razu mówi, że nie lubią się fotografować i że źle wychodzą. Wszystko co napisałaś zalicza się do przyczyn tego stanu. Zwłaszcza wymagania wobec swojego wyglądu, najczęściej kreowane przez przepuszczone przez Photoshopa zdjęcia w gazetach itp. Przeczytałam też komentarze i to co rzuca się w oczy, to stwierdzenia na temat zdjęć robionych gdzieś przy okazji, przez kogoś niekoniecznie zaawansowanego fotograficznie. I są stwierdzenia, że jak się trafi dobry fotograf… No właśnie, tak rzadko chodzimy do fotografa,… Czytaj więcej »

Emilia |psychologia fotografii
Emilia |psychologia fotografii
Reply to  Agata Pałys-Suchorab
27 października 2016 17:29

Oj tak, bardzo trafne uwagi. 🙂

Nihil Novi
Nihil Novi
2 listopada 2016 18:17

Lubimy zdjęcia, oczywiście. Perfekcyjne selfie, w tej jednej jedynej pozycji, wypracowywanej latami. Sama tak mam, więc kamieniem rzucać nie będę ;). Zaciekawiłaś mnie tym lustrzanym odbiciem, muszę to sprawdzić!

trackback
Czy zdjęcia kradną duszę? | Psychologia fotografii
14 listopada 2016 17:17

[…] No ale cóż… człowiek uczy się przez cały czas. Może powinnam zaktualizować swój poprzedni wpis o nowe informacje? […]

Tatiana
Tatiana
2 grudnia 2016 10:02

Czytając ten post i komentarze, przypomniało mi się jak mój fotograficzny mentor powiedział kiedyś – “Nie ma osób niefotogenicznych, ani też fotogenicznych. Jest tylko brak relacji z fotografem”. I zgodzę się z nim całkowicie. Dobry fotograf, to taki, który potrafi nawiązać relację i wzbudzić zaufanie modela. Sprawi, że pozowanie stanie się naturalne, a model poczuje się nie tylko swobodnie, ale również odważnie. Świetny post, pobudza do refleksji 🙂 Dlatego dodam jeszcze – ciekawa sprawa z naszą twarzą, a konkretnie jej lewą stroną. W badaniach prowadzonych przez Kelsey Blackburn i Jamesa Schirillo z Wake Forest University wykazano, że obrazy lewej strony… Czytaj więcej »

Emilia Mańk
Emilia Mańk
Reply to  Tatiana
4 grudnia 2016 21:23

Trafiłaś na bardzo mądrego mentora 🙂

Ala
Ala
5 stycznia 2017 13:47

Świetny blog i bardzo ciekawy wpis. Mam tylko jedno pytanie. Wiedziałam, że często wydajemy się sobie dziwni/inni na zdjęciach, podczas kiedy inne osoby uważają, że wyglądamy jak zwykle, dlatego że jesteśmy przyzwyczajeni do swojego odbicia w lustrze, a aparat pokazuje nas takimi jak widzą nas inni. Tutaj napisałaś, że aparat ukazuje nas w lustrzanym odbiciu, dlatego odbieramy się inaczej niż przeglądając się w lustrze (gdzie również widzimy się w lustrzanym odbiciu). Nie mogę sobie tego poukładać. Wytłumaczy mi ktoś? 😉

Jeżeli zadałam głupie pytanie – przepraszam.
Ala

Emilia Mańk
Emilia Mańk
Reply to  Ala
5 stycznia 2017 14:14

Aparat “widzi nas” tak, jak patrzą na nas inni, natomiast my jesteśmy przyzwyczajeni do widoku swojego odbicia w lustrze. Zdjęcie to jest lustrzane odbicie względem tego, jakich siebie widzimy w lusterku.

Zbieraj się
Zbieraj się
27 lutego 2017 10:49

Tak, jak już pisałam na facebooku, uważam, że masz świetny pomysł na bloga i połączenie swoich pasji. A co do samego tematu artykułu. Ja uwielbiam robić zdjęcia. Robimy ich tysiące! Także takich, na których jestem ja, mąż, czy córka. A później jest wybieranie i kasowanie, na tym wyglądam grubo, na tym mam głupią minę… haha, dziś możemy 🙂 a co było jak na kliszy było 36, lub co gorsza 24 zdjęcia?

Emilia Mańk
Emilia Mańk
Reply to  Zbieraj się
27 lutego 2017 11:16

Podobno kiedyś robiliśmy zdjęcia, potem były wywołane i oglądane milion razy. Teraz tylko je robimy i często nie zaglądamy do nich więcej. 😉

Zbieraj się
Zbieraj się
Reply to  Emilia Mańk
27 lutego 2017 11:31

Staram się wywoływać. Marzę o tym, że za kilka lat będziemy siadać z córką i przeglądać je w zimowe wieczory przy kubku herbaty z cytryną 🙂

Emilia Mańk
Emilia Mańk
Reply to  Zbieraj się
27 lutego 2017 13:52

Zazdroszczę 🙂 Sama mam zamiar je wreszcie wszystkie wywołać i zawsze jest jakieś “ale” 😀

trackback
Pierwsze urodziny bloga - podsumowanie | Psychologia fotografii
1 marca 2017 15:22

[…] Dlaczego nie lubimy siebie na zdjęciach? […]

trackback
Kompozycja - złoty podział w fotografii | Psychologia fotografii
2 marca 2017 21:20

[…] Dlaczego nie lubimy siebie na zdjęciach? […]

Aura
Aura
9 marca 2017 13:41

Ja akurat lubię, gdy ktoś mi robi zdjęcia, mimo że mam niską samoocenę i jestem bardzo niefotogeniczna. Ale przecież im więcej zdjęć, tym bardziej jest z czego wybierać na koniec. Więc trochę nie rozumiem podejścia większości ludzi. Tak samo nie rozumiem, gdy proponuję komuś sesję zdjęciową, bo uważam że wygląda pięknie, a ta osoba ode mnie ucieka… Mimo że tłumaczę, że gdy zdjęcie nie będzie się podobało, to kasujemy i koniec. I zwłaszcza, że kilka osób tak przekonałam, i były zadowolone z efektu końcowego.
Chciałabym umieć ludzi bardziej przekonywać do tego, że chciałabym im pokazać ich najpiękniejszą stronę…

reflexone
reflexone
1 sierpnia 2017 11:46

Odnośnie akapitu o lustrze – sprawa jest jeszcze bardziej zawiła. Otóż, gdy przeglądamy się w lustrze, np. w czasie porannej toalety, to stoimy bardzo blisko swojego odbicia. To zaś powoduje efekt przerysowania wywołany krótką ogniskową i dużą głębią, jaka w danym momencie cechuje nasz zmysł wzroku. Dlatego też, gdy oglądamy się na zdjęciach często-gęsto wykonanych za pomocą obiektywu portretowego klasy 85/135 mm dziwimy się, że my to my… Po prostu im dłuższa ogniskowa (a co za tym idzie – odległość do miejsca, z której patrzymy) tym bardziej prawidłowe oddanie rysów twarzy. Nie wierzycie? Spójrzcie tu: http://i.giphy.com/l0HlCoPjdkJOCxYQw.gif Albo tu: http://fotograficzno.pl/robimy-poprawny-portret-idealna-ogniskowa/ Na… Czytaj więcej »