o robieniu zdjęć z perspektywy psychologa

Zrozum fotografa: Dlaczego tak długo muszę czekać na zdjęcia?

3 listopada 2018 Emilia Mańk 14 komentarzy

Tego typu wpisy zawsze budzą wiele emocji wśród fotografów. Ciężko jest nam podjąć próbę wyjaśnienia jak to wszystko działa bez wylewania żali i niepotrzebnych złośliwości, często też nie ma na to po prostu czasu, bo gonią nas deadliny i inne złośliwe stwory w postaci miliona nieoddanych sesji.

Dlatego dzisiaj nie zwracam się do fotografów, tylko do osób fotografowanych. Opiszę Ci jak wygląda cały proces pracy nad zdjęciami, ile to wszystko trwa i dlaczego tak strasznie się irytujemy, gdy po raz 10-ty w tym tygodniu pytasz nas o to, kiedy będą zdjęcia. Mam nadzieję, że dzięki temu będziesz mógł spojrzeć na fotografa jako na osobę, która robi wszystko, co w jej mocy, by oddać zdjęcia na czas, a nie złośliwego gbura, który od 3 dni nie odpisuje na Twoje wiadomości. Żeby nie było – gbury się też zdarzają, ale raczej długo z takim charakterem w branży nie pociągną. 😉

Regeneracja po zleceniu

Praca podczas zlecenie to jeszcze ten czas, gdy widzicie co robimy. I wbrew temu jak to czasem wygląda i jak szeroko się przy tym uśmiechamy, to kawał ciężkiej roboty. Sesja plenerowa z jedną modelką to ok. 2 godzin intensywnej pracy w skupieniu. Fotografowanie ślubu to ok. 12 godzin robienia zdjęć, natomiast sesje komercyjnie potrafią trwać nawet kilka dni. Wiele zrobionych kilometrów, tysiące wypowiedzianych słów, zakwasy od uśmiechania się (szczerego!) i bolące mięśnie od dźwigania sprzętu. A po za wysiłkiem typowo fizycznych dochodzi jeszcze psychiczne zmęczenie. Fotograf cały czas skupia się na otoczeniu, “filtruje” wzrokiem najbliższą okolicę w poszukiwaniu ciekawego kadru, ani na chwilę nie traci czujności.

Nic dziwnego, że potrzebuje odpoczynku. Zmęczenie po sesji jest dosyć specyficzne – przynajmniej u mnie. Z jednej strony jesteś totalnie pozbawiony energii i doskonale wiesz, że jak usiądziesz to nie będziesz miał już siły wstać. Z drugiej – cały czas jesteś podekscytowany i naładowany pozytywną energią po całym dniu. Coś niesamowitego.

W takim stanie nie powinno się siadać do zdjęć, ponieważ działające na nas emocje zaburzają poprawne postrzeganie kadrów i zmniejszają efektywność pracy. Znam fotografów, u których materiał musi odleżeć kilka dni zanim się do niego zabiorą, by nabrać do całej sesji zdrowego dystansu.

Raczej nie da się wrócić od razu ze zlecenia, obrobić wszystkie zdjęcia w 15 minut i oddać je tego samego dnia. To znaczy da się, ale uwierz mi, nie chciałbyś być na miejscu osoby, która je dostała.

Zgrywanie zdjęć na dyski, czyli odpowiedni back up

Pierwszą czynnością, którą wykonuje odpowiedzialny fotograf zaraz po powrocie do domu jest zgranie zdjęć na dyski. Dużo osób jedną kopię robi już w czasie zlecenia. Nie wiem, czy zdarza Wam się przegrywać duże ilości plików na dyski ale spróbuję Wam wytłumaczyć ile to mniej więcej może trwać.

Ze zwykłej sesji w plenerze przywożę zazwyczaj od 200 do 400 zdjęć. Jest to ok 4-6 GB materiału jeśli fotografujemy w RAWAch (mam nadzieję, że większość tak robi). Ze ślubu RAWów jest zwykle ponad 2 tysiące, co waży minimum 30GB. Skoro wiemy ile mamy plików do skopiowania możemy spróbować sobie przeliczyć ile średnio może trwać przegrywanie zdjęć z karty pamięci na dyski. 4GB to jakieś 10-15 minut przesyłania. O ile mamy w miarę szybki sprzęt i czytnik karty, przy tych słabszych może to trwać dużo dużej. Odpowiednio dla 30GB czas wydłuża się do ponad godziny.

Warto też wspomnieć, że jest to na tyle szczególny proces (przegrywanie z karty na dysk), że sama osobiście staram się zostawić komputer w spokoju na ten czas i nie włączać żadnych programów/aplikacji, a nawet przeglądarki, by go nie zakłócić. Bardzo nie chciałabym żeby zdjęcia przekopiowały się z błędami. Ale to może tylko ja jestem nadwrażliwa pod tym kątem (fotografowie – dajcie znać w komentarzach jak to u Was wygląda).

Wszystko spoko, gdy robimy tylko jedną kopię, bo gdy przegrywamy materiał na więcej nośników albo wrzucamy go do chmury to czas mocno się wydłuża.

A to dopiero początek…

Selekcja

Zanim przystąpimy do obróbki zdjęć musimy najpierw wybrać te najlepsze, a to często nie jest wcale takie proste. Sam proces selekcji składa się najczęściej z 2 albo 3 etapów. Część fotografów daje możliwość wybrania ujęć klientowi, dzięki czemu jest zwolniony z chociaż jednego z nich, co wcale nie sprawia, że zdjęcia są oddawane w szybszym tempie, bo dochodzi nam czekanie na wybór klienta (co też się czasem ciągnie miesiącami).

Wstępna selekcja

Pierwsze przejrzenie zdjęć i odrzucenie wszystkich tych, które z jakiegoś powodu nie wyszły: nieostre, poruszone, źle naświetlone, nieprawidłowo wykadrowane, czy takie gdzie modele wyszli wyjątkowo niekorzystnie. Ten etap trwa stosunkowo najkrócej, bo wystarczy szybkie rzucenie okiem na zdjęcie, by ocenić czy jest ok, czy nadaje się tylko do kosza. Myślę, że możemy tutaj policzyć średnio 2-5 sekundy na zdjęcie. Pod warunkiem, że sprzęt nie wczytuje podglądu przez 10 sekund, pamiętajcie że pracujemy tutaj na RAWAch, które są dosyć ciężkimi plikami.

Przejrzenie 300 zdjęć to ok. 10-20 minut, przy 2 tysiącach RAWów ten czas wzrasta do ponad godziny. Po tym czasie mamy zestaw poprawnie zrobionych zdjęć, z których…

Wybieramy najlepsze kadry

…czyli takie, na których ostatecznie będziemy pracować. Fotografie, które mają to “coś”, przedstawiają całą historię, którą chcemy opowiedzieć, albo po prostu takie kadry, gdzie nasz model/modelka wyglądają bardzo dobrze. To tak w dużym uproszczeniu.

Druga selekcja zazwyczaj trwa trochę dłużej niż pierwsza, ponieważ nie kończy się na jednym zerknięciu na kadr. Często zdjęcia ogląda się po kilka razy, sprawdza, czy są ostre tam gdzie co powinny. Porównuje z innymi, aby wybrać tą najlepszą klatkę. Tutaj bardzo ważny jest ten dystans, o którym pisałam w pierwszym akapicie – pomaga w “trzeźwej” ocenie i podjęciu odpowiednich decyzji.

W niektórych przypadkach, najczęściej w sytuacji bardzo udanych sesji, ma miejsce także etap 3 selekcji. Gdy okazuje się, że po wybraniu najlepszych kadrów mamy mnóstwo podobnych ujęć. Albo jest ich tak dużo, że oglądanie ich zanudziłoby nawet największego pasjonata. Wtedy wybieramy ostateczny zestaw najlepszych z najlepszych…

Obróbka

To jest ten moment, który dla większości wydaje się początkiem pracy na zdjęciami, a tymczasem mamy już za sobą kilka godzin roboty. Obróbkę też możemy podzielić na dwa albo trzy większe etapy: wywołanie RAWA, retusz i nadanie ostatecznego klimatu zdjęciu.

Wywołanie RAWA

Przy jednakowych (i dobrych) warunkach pracy dla wszystkich ujęć samo wywołanie RAWA nie trwa jakoś strasznie długo. To tutaj poprawiamy jasność zdjęcia i kontrasty, przygaszamy przepalenia (zbyt jasne punkty) i rozjaśniamy cienie oraz, jeśli to konieczne, wykadrowujemy odpowiednio zdjęcie.

Czas? Od kilku do kilkunastu minut dla jednego ujęcia

Retusz

To temat rzeka. Jednym zajmuje kilka sekund, innym nawet kilkanaście godzin. Przy zdjęciach portretowych retusz polega na usunięciu przebarwień i wszelkich krostek, cieni pod oczami, niedoróbek w makijażu, “uczesaniu” włosów, pozbyciu się wszelkich zbędnych elementów na zdjęciu.

Wiadomo, że przy reportażu (np. ze ślubu) tych poprawek będzie mniej. Ale wyobraźcie sobie, że u Panny młodej zaraz po wejściu do kościoła pojawiła się mocno wyróżniająca się plama na sukience, której zdecydowanie nie chciałaby zapamiętać (plamy, nie sukienki). Usunięcie takiej plamki trwa kilkanaście sekund ale przy 300 zdjęciach, na których jest Pani Młoda, ten czas mocno się wydłuża.

Nadanie ostatecznego klimatu

… czyli tego “czegoś”, co wyróżnia konkretnego fotografa. Odpowiednie kolory, nasycenie, barwa zdjęć. Czas od kilku do kilkunastu minut na zdjęcie, zależy jak ktoś pracuje 🙂

Eksport i przygotowanie do oddania materiału

Oddając zdjęcia klientom przygotowuje je w dwóch rozmiarach: oryginalny, duży – do wywołania, oraz zmniejszone specjalnie po to, by lepiej oglądało je się na komputerze i przygotowane w taki sposób, by nie straciły jakości przy wrzucaniu np. na FB.

Jesteśmy już na etapie przygotowania zdjęć do oddania. W tym celu fotograf musi przekonwertować je do formatu .jpg tak, aby każdy z Was spokojnie mógł je u siebie obejrzeć. Znowu – przy jednym zdjęciu trwa to kilka sekund, ale w przypadku zdjęć ze ślubu, gdy fotografii jest pewnie ok. 300 ten czas mocno się wydłuża. U mnie trwa coś ok. 30 minut, a muszę zrobić to dwa razy (oryginalne pliki, a potem zmniejszone).

I kolejna godzina na zgranie tego wszystkiego na pendrive, albo wgranie na dysk online. Oczywiście wcześniej jeszcze szybki przegląd gotowych zdjęć, żeby sprawdzić, czy wszystko jest tak, jak powinno i zdjęcia są gotowe żeby trafić do Was.

Jesteśmy tylko ludźmi

Warto jeszcze pamiętać o takich typowo ludzkich ograniczeniach. Mało kto jest w stanie ciągiem przez kilka godzin siedzieć nad obróbką. Po prostu po jakimś czasie męczą się oczy i ciężko nam ocenić, czy ten czerwony jest na pewno taki jak powinien. Wtedy lepiej zrobić sobie krótką przerwę, niż na drugi dzień wszystko od nowa poprawiać.

Czas oczekiwania na zdjęcia wydłuża się w momencie, gdy fotograf ma dużo zleceń. A nie oszukujmy się, gdy ktoś jest dobry, robi świetne zdjęcia, to ludzie ustawiają się do niego w kolejce. Mnóstwo czasu pożerają tak samo wszelkie sprawy administracyjne: spotkania z klientami, reklama (obecność w social mediach), odpisywanie na maile, robienie zdjęć na zleceniach 😉 Dochodzi także przygotowanie wszystkich dodatkowych materiałów dla klienta: zaprojektowanie albumów, pakowanie tego wszystkiego, wysłanie zdjęć do wywołania, odebranie ich i posegregowanie. Tego wszystkiego nie widać, a musi być zrobione, czy tego chcemy czy nie.

Już nie wspomnę o tym, że fotografowanie mają jakieś tam swoje prywatne życie i chcieliby czasem spędzić czas z rodziną i się wyspać, a niestety dobra ma tylko 24h.

Mały apel na koniec

Kliencie, modelko nie pytajcie proszę co chwilę o to, kiedy będą zdjęcia – na pewno już nad tym pracujemy. Teraz wiecie ile czasu zajmuje praca nad zdjęciami i z jak wielu etapów się składa. Każda taka wiadomość, pytanie, telefon są strasznie rozpraszające i po jakimś czasie najzwyklej w świecie irytują. Robimy co w naszej mocy, by oddać wszystkie materiały na czas, ale do tego potrzebujemy maksymalnego skupienia, które niestety jest przerywane przez takie wiadomości. Każde tłumaczenie kolejnej osobie za ile będą gotowe zdjęcia zabiera nam (i wam) cenny czas, przez co oddala w czasie zakończenie pracy nad nimi. Po za tym każdy fotograf zostawia trochę serducha w każdym ze zdjęć, nie chcecie chyba żeby stracił zapał i chęci przez to, że ktoś go zirytował?

Wiem, że czekanie jest trudne, wcale Wam się nie dziwię – na pewno miałabym podobnie. Ale pamiętajcie też czasem o nas, Waszych fotografach.


Kliencie/modelko – co dla Ciebie okazało się zupełnie nowe? Podziel się swoją opinią niżej, chętnie poczytamy jak to wygląda z drugiej strony.

Fotografowie – jeśli zapomniałam o czymś wspomnieć to nie bójcie się uzupełnić artykułu swoimi komentarzami, okienko na dole czeka na Wasze wypowiedzi 🙂 A gdyby jakiś klient zbyt często pytał kiedy będą zdjęcia – podrzućcie mu ten tekst, może zrozumie.

#czemu tak długo#fotograf#ile czasu trwa obróbka#jak pracuje fotograf#obróbka zdjęcia#praca fotografa#psychologia fotografii#zrozum fotografa#życie fotografa

Previous Post

Next Post

14
Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aneta
Gość
Aneta

Zgadzam się w miliooooonach procent!

Jan
Gość
Jan

Lepiej sie nie da tego opisac, jak wyglada postproces sesji. VG Jan

Ewa Miketa
Gość
Ewa Miketa

My na ślubach pracujemy średnio 15-16h, przywozimy około 5 tys fotografii. Sesja tzw “normalna” w malutkim procencie trwa 2h. Zazwyczaj jest to 3-5h. Przygotowania klientki, które robię sama. Nie popędzam, bo komfort klienta jest dla mnie priorytetem. Przed sesją trzeba studio przygotować zatem zazwyczaj jestem 1h wcześniej i wychodzę 1 h po, bo trzeba po sesji posprzątać. W domu piorę pościel, koce za każdym razem gdy użyję je na sesji. Suknie zawsze po sesjach trafiają do prania – ręcznego. Są jeszcze warsztaty te, na które się udaję, by podnieść swoje umiejętności i te, które sama organizuję, by innym pomóc. Tego… Czytaj więcej »

paintbike
Gość
paintbike

Też wyjątkowo rzadko obrabiam zdjęcia tuz po sesji. Jedyne co robię tego samego dnia to… segregacja. Wybieram te najlepsze, a resztę zwyczajnie wyrzucam. Proces z jednej sesji to około godziny czasu. Hm… 4GB i 10 minut? Serio? Proponuje zainwestować w lepszy czytnik. Ostatnio zgrywałem 8,5GB materiału co zajęło 2,5 minuty (słownie dwie minuty i trzycieści sekund). To wina czytnika. Kupiłem bardzo szybki czytnik (chyba firmy natec z transferem max ok 5Gb/s) za – UWAGA – 35zł w jednej dużej sieci handlowej i kopiowanie zdjęć mierze w sekundach, a nie minutach. Proponuje zainwestować. Nieduży wydatek, a wzrost prędkości w Twoim przypadku… Czytaj więcej »

lucepictum
Gość
lucepictum

… i nie da się skrócić tego procesu.

Paula
Gość
Paula

Super, że opisujesz cały ten proces, bo nie-fotograf rzadko ma pełen obraz jak to wszystko wygląda. Z drugiej strony (z czasów, kiedy pozowałam do zdjęć) pamiętam, że niektórzy fotografowie mówili, że zdjęcia będą do tygodnia max, więc po tym tygodniu się upominałam i wtedy dowiadywałam się, że /dowolna wymówka/. Z drugiej strony zupełnie nie miałabym problemu, gdybym na wstępie informację, że zdjęcia będą np. miesiąc. Wydaje mi się, że obustronna komunikacja to podstawa.

Mac
Gość
Mac

W sezonie ślubnym dochodzą jeszcze sesje plenerowe, które trwają od 2-6h, jeśli do tego dodać dojazdy, to mamy cały dzień w terenie i tydzień się skraca.

Ted
Gość
Ted

Interesuje mnie co oznacza długo w tym przypadku. Czy tydzień to jest długo, czy miesiąc to już szybko, bo spotkałem się z fotografem który zdjęcia oddaje po dwóch miesiącach. (Osobiście zrezygnowałem z jego usług choć może był dobry) Jak jest u was?

nieśmigielska
Gość
nieśmigielska

najciemniej pod latarnią, ale może nie wszystkim to przyszło do glowy – polecam zapis w umowie, w którym określony jest termin na oddanie zdjęć: 30, 40, 60 dni od ukończenia zlecenia?I oddać odrobinę przed tym terminem 😉 ten termin zawsze podkreślam na rozmowie ze zleceniodawcą i nie zdarzyło mi się ANI RAZU, żeby ktokolwiek zwrócil się do mnie z pytaniem: czy już?

Wojtek
Gość
Wojtek

Wszystko co napisałaś jest oczywiście prawdą. Tylko po co te wszystkie wyjaśnienia klientowi? 😉 Jeśli idę zamówić meble do stolarza, to nie interesuje mnie jak on je będzie robił i ile zajmuje mu każdy etap pracy, tylko kiedy przywiezie mi je do domu. To samo dotyczy fotografii. Fotograf w umowie powinien poinformować kiedy będą zdjęcia. I tego powinien się trzymać niezależnie od tego ile mu coś zajmuje. A klient zna ten termin, więc pewnie pytać nie będzie musiał. Jeśli meble, czy zdjęcia nie dojadą na czas, to dla mnie już żadne takie tłumaczenia, że coś zajmuje dużo czasu, nie mają… Czytaj więcej »

%d bloggers like this: