Psychologia fotografii

o robieniu zdjęć z perspektywy psychologa

„Światło obrazu. Uwagi o fotografii” Roland Barthes

20 sierpnia 2017 Emilia Mańk 7 komentarzy

Roland Barthes, pod koniec swojego życia i tuż po śmierci matki postanowił napisać książkę o fotografii. Pogrążony w tęsknocie za swoją matką przeglądał zdjęcia, jakie mu po niej zostały i szukał w niej matki, jaką pamiętał. Autor wraz z czytelnikiem, na łamach książki, analizuje bardzo prywatne dla niego zdjęcie (którego nam nie pokazuje, bo uznaje, że dla nas i tak nie miałoby większego znaczenia) i próbuje odkryć istotę fotografii jako takiej. Wprowadza pojęcie studium i punctum w fotografii.

 

Książka sama w sobie przypomina trochę styl pisania Susan Sontag, ale jest dużo krótsza. Z pozoru wydaje się bardziej pamiętnikiem niż rzeczywistymi rozważaniami na temat fotografii. Z pewnymi kwestiami się nie zgadzam (między innymi z wyjaśnieniem autora dlaczego wybrał to a nie inne zdjęcie jego matki), inne pozwoliły mi na ułożenie sobie w głowie tego, co już wiem (umiejscowienie zdjęć w czasie, istoty dobrego portretu, czy samo pojęcie „punctum” w fotografii). Czasami było ciężko, czasami nie wiedziałam o co mu tak naprawdę chodzi ale myślę, że warto przeczytać tę książkę.

Jest naprawdę krótka (czyta się ją dosłownie kilka godzin), więc nic nie stracicie jak weźmiecie ją do ręki i przeczytacie, a jest duże prawdopodobieństwo, że pootwiera pewne szufladki w Waszej głowie. Na pewno nie jest to książka dla osoby zaczynającej swoją przygodę z fotografią, ale jak już ogarniasz co i jak, to myślę, że sporo z niej wyniesiesz – nawet jak na początku wyda się trochę niezrozumiała 😉

Książkę można kupić tutaj

Znacie? Czytaliście? Co o niej myślicie?

#ciekawostki#fotografia#książki#książki o fotografii#o fotografii#psychologia#Roland Barthes#Światło obrazu#Uwagi o fotografii

Previous Post

Next Post

  • Czytałam jakiś czas temu i zgadzam się z Twoimi opiniami – książka na pewno nie dla osób zaczynających fotografować, ale później przeczytać ją warto

  • Znam jego „Imperium Znaku”. W zasadzie to książka z zakresu semiologii czyli nauki o znakach. O ile Sontag poprzez swoje przemyślenia daje pewne pole do popisu na temat tego czym jest fotografia – jak dla mnie bardziej w ujęciu społecznym, socjologicznym, ale też właśnie psychologicznym – tak podejrzewam, że książka Francuza jest raczej dziełem z zakresu „znaków” niźli samej fotografii.

  • Magdalena

    Badacze Barthesa mówią, że R.B. po śmierci matki przepisuje frazę „umarła mi matka”. Może po części tak jest, w moim prywatnym odczuciu Światło obrazu nie jest książką o fotografii. Zresztą, B. zaznacza, że fotografem nie jest. To jest raczej książka o pragnieniach, fascynacjach (nie mamy, jako osoby zdjęcia robiące, żadnego wpływu na owo Punctum, przynajmniej to Barthesowskie, gdzie czasami fascynują go zupełnie nieważne w całości fotografii elementy), ale przede wszystkim- o śmierci i o żałobie. Po cichu sobie przypuszczam, że tym tekstem Barthes przepracowywał stratę.
    Dla mnie jako fotografa, ta książka nie jest pomocna, prywatnie jej trochę nie lubię. Pomocna bywa czasami mi jako filologowi, ale nieczęsto.