o robieniu zdjęć z perspektywy psychologa

Jak stracić klienta w 2 sekundy? O umiejętnym odpowiadaniu na ogłoszenia

19 sierpnia 2018 Emilia Mańk 9 komentarzy

Tak, jak pewnie większość z Was, jestem zapisana do kilku grup dla fotografów. Jednym z wątków, który ciągle przewija się w dyskusjach jest kwestia psucia rynku przez początkujących fotografów oraz problem z jego przesyceniem. Mówi się, że każdy może robić zdjęcia, wiele osób zaczyna się zajmować fotografią i nie jest już tak łatwo pozyskać klienta, jak kiedyś.

I wiecie co? Do pewnego momentu naprawdę współczułam osobom, które mają problem z klientami, coraz mniej zleceń i zastanawiają się czy nie rzucić tego wszystkiego i wrócić na etat. Z drugiej jednak strony były osoby, które mają zapełniony kalendarz po brzegi, nie mają już wolnych terminów, a nie są najtańsi w okolicy. Zaczęłam się zastanawiać, co złego może robić ta pierwsza grupa, bo przecież to nie jest tak, że wszystko to tylko kwestia szczęśliwego trafu. Z jakiegoś powodu pary wybierają właśnie tych, a nie innych fotografów.

Wystarczyło raz spojrzeć na wszystko z zupełnie innej strony, by wnioski nasunęły się same. Otóż miałam ostatnio okazję stanąć po drugiej stronie i zobaczyć, jak to wygląda z perspektywy klienta. I jako fotografowi serce mi się łamało, jak zobaczyłam, że osoby z naprawdę pięknymi zdjęciami straciły możliwość pozyskania nowego klienta tylko dlatego, że nie potrafią czytać ze zrozumieniem i prawidłowo odpowiedzieć na ogłoszenie w sieci.

Ale do rzeczy.

Szukam fotografa…

Raz na jakiś czas osoby z rodziny albo znajomi proszą mnie o pomoc w wybraniu fotografa na ślub, czy inną ważną uroczystość. Wtedy zazwyczaj polecam im znajomych, albo wrzucam ogłoszenie na specjalnie poświęconej temu grupie i po przejrzeniu nadesłanych ofert przesyłam je dalej Młodym. W ogłoszeniu zawsze staram się podać możliwie dużo informacji (włącznie z budżetem), nie udaję też, że szukam fotografa dla siebie. Lubię konkrety i tego też oczekuję od zgłaszających się. Niestety sporo osób straciło w moich oczach już w pierwszych sekundach naszego Internetowego kontaktu. A przecież pierwsze wrażenie jest takie ważne.

Zgłoszenia w inny sposób, niż prosiłam o to w ogłoszeniu, puste linki do kont na facebooku (bez żadnych dodatkowych informacji), oferty mocno przekraczające wpisany budżet,czy propozycje w komentarzach w stylu “sama do mnie napisz”. Byłam zła, naprawdę dawno nic mnie tak mocno nie zdenerwowało.

I teraz wyobraźcie sobie: jak mam zaufać osobie, która ma uwiecznić najważniejszy moment w moim życiu (lub moich bliskich), skoro część z komentujących nawet nie doczytała ogłoszenia do końca? Takim nieprzemyślanym zgłoszeniem wysyłacie bardzo negatywny komunikat do Waszego potencjalnego klienta. To trochę tak, jakbyście rzucali mi prosto w twarz informacje, że tak naprawdę macie mnie gdzieś i nie szanujecie mnie, ani tym bardziej mojego cennego czasu.

Już nawet nie wspomnę o tym, że komentowanie postu, w którym autor prosi o zgłoszenia w wiadomości prywatnej to strzelanie sobie w stopę. Oprócz tego, że zniechęcasz do siebie klienta (bo nie potrafisz czytać ze zrozumieniem), to jeszcze podbijasz post, dzięki czemu zachodzi większe prawdopodobieństwo, że zobaczy je Twoja konkurencja (która akurat potrafi czytać i zgłosi się ze swoją ofertą poprzez wiadomość prywatną) 😉

Naucz się dobrze czytać ogłoszenia  

Czasami mam wrażenie, że niektórzy w ogóle nie czytają ogłoszeń tylko zgłaszają się na wszystko jak leci. Liczy się ilość, a nie jakość. Ciekawa jestem jak ta strategia sprawdza się w praktyce, czy faktycznie w taki sposób można pozyskać jakiegokolwiek klienta. Dla mnie to wygląda jak gra w ruletkę i czekanie na łut szczęścia. A nóż się uda…? 😉

Ale żeby nie skupiać się tylko na negatywach poniżej przytoczę Wam przykładową treść ogłoszenia, którą rozłożymy sobie na czynniki pierwsze i spróbujemy wyciągnąć z niej jak najwięcej informacji o potencjalnym kliencie.

Szukam fotografa na ślub. Ślub odbędzie się w Kościele X, a wesele w sali Y.  dnia 24.08.2019. Maksymalny budżet: 3000zł. Proszę o ofertę wraz z cenami na priv.

Co możemy wyczytać z tych kilku zdań?

Mamy datę, co jest już pewnego rodzaju filtrem. Dodatkowo widać, że osoba umieszczająca to ogłoszenie nie szuka fotografa w konkretnym stylu (w każdym razie nie zaznaczyła tego w ogłoszeniu), nie ma wymagań co do rodzaju obróbki. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to właśnie cena i ogólne wrażenie po zobaczeniu portfolio zdecydują o tym, którego fotografa wybierze. Dlatego też pierwsze, ogólne wrażenie ma tu tak duże znaczenie.

Z tego, co zauważyłam, gdy przeglądałam ogłoszenia PM – raczej rzadko podawane są dokładne informacje na temat miejsca ślubu i wesela. Jeśli jednak są znane już na tym bardzo początkowym etapie, to warto wygooglować sobie salę i kościół, by mieć wgląd w to, w jakim mniej więcej stylu będzie cała uroczystość. To też bardzo ważna wskazówka dla Was, jako fotografów.

Mamy też maksymalny budżet, na jaki może sobie pozwolić PM (lub tak na razie zakłada). Możemy założyć, że budżet może ulec zmianie (dla nas na +) ale warto postawić się tutaj po stronie klienta. Zastanów się przez chwilę. Czy gdybyś dostał 5 ofert z podobną jakością zdjęć – 4 w cenie ok 3000 zł za pakiet (mieszczące się w Twoim zakładanym budżecie), a 5-tą za 3 500 zł (czyli poza zakładanym budżetem), to czy brałbyś tą ostatnią w ogóle pod uwagę? Ja pewnie nie. Dopiero na szarym końcu, jakby z innymi coś nie wyszło. Mało osób patrzy na zdjęcia w taki sposób, w jaki robią to zawodowi fotografowie. Nadal większość społeczeństwa nie potrafi rozróżnić dobrych fotografii od złych. Po prostu jedne im się podobają, a drugie nie.

Totalnie nie rozumiem osób, które odpowiadając na ogłoszenia najniższe pakiety mają w cenie przynajmniej ⅓ wyższej niż zakładana przez PM i są z drugiego końca kraju, przez co dochodzi jeszcze kwestia opłaty za zrobione kilometry. Aż tyle jesteście w stanie zejść z ceny dla klienta, czy faktycznie ludzie aż tak mocno weryfikują swoje wydatki po zobaczeniu portfolio fotografa?

Warto pamiętać, że nie jest to też typ klienta, który datę ślubu wybiera pod dostępność fotografa, którego prace mu się podobają. On datę ślubu już ma, najprawdopodobniej także zarezerwowaną salę, teraz tylko szuka kogoś, kto uwieczni jego ważny dzień. Dlatego też musisz przekonać go do siebie w ciągu kilku najbliższych minut. Na grupie jest kilka tysięcy fotografów, na ogłoszenie odpowie pewnie z 30 osób. Jak chcesz się wśród nich wyróżnić?

PDF z ofertą to ukłon w stronę klienta

Zrobienie takiego pliku to dla osoby na co dzień pracującej w zaawansowanych programach graficznych 15 minut roboty. Dlatego tym bardziej nie rozumiem fotografów,, którzy nie mają przygotowanego tego typu dokumentu.

Wystarczą 2-3 strony z krótką informacją na Twój temat, kilkoma przykładowymi zdjęciami, ofertą cenową wraz z oferowanymi pakietami i ewentualnymi dodatkami (w tym informacja o opłatach za dojazd, czy spanie), link do portfolio i Twoje dane kontaktowe. Tyle i aż tyle.

A klient dostaje piękny komunikat

“Cześć, wiem że masz dużo roboty w związku z organizacją ślubu, dlatego przygotowałem dla Ciebie plik, w którym znajdziesz wszystkie informacje na mój temat. Dzięki temu zaoszczędzisz mnóstwo czasu. Widzisz? Już teraz dbam o Ciebie, możesz mi zaufać i powierzyć uwiecznienie tego niepowtarzalnego dnia. “

Powiem szczerze, że kilka osób skradło moje serce właśnie tymi pięknie zrobionymi, estetycznymi i bardzo konkretnymi PDFami z ofertą. Dlatego warto poświęcić kilka chwil i przygotować sobie taką ofertę.


Należących do grup, gdzie ludzie szukają fotografów dla siebie?

Korzystasz z PDFa z ofertą? A może wszystko masz już zapisane na stronie i to do niej podsyłasz linka przyszłym klientom?

Jak myślisz co się bardziej sprawdza?

#fotografia#jak pozyskać klienta?#jak stworzyć ofertę?#marketing#oferta#ogłoszenia#pozyskiwanie klientów#szukam fotografa

Previous Post

Next Post

9
Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Krakowska Wiedźma
Gość
Krakowska Wiedźma

Witaj. Zgadzam się z tobą w stu procentach. Moja przyjaciółka nie dawno też brała ślub, tylko fotograf miał wypadek i nie mógł przyjechać, ale zaproponował im innego fotografa który zszedł ze swoich normalnych cen dla tej akurat pary w ramach przysługi dla kolegi. Znam kilku fotografów i też często opowiadają jakich mieli klientów. Taka współpraca powinna oddziaływać w dwie strony. Jeśli osoba szuka konkretnego fotografa to dobrze by było gdyby ten fotograf miał ofertę której chce klient a nie zasypywał go takimi a takimi zdjęciami, cenami itp. Zgadzam się również w tym że ludzie nie czytają ogłoszeń i wklejają wszystko… Czytaj więcej »

Rafał Herszkowicz
Gość
Rafał Herszkowicz

Każda branża usługowa jest taka sama i ludzie podobnie się zachowują, fotografia nie jest wyjątkiem, webmasterzy, wykończanie wnętrz itp. Wiele osób uważa, że jak zarzucą sieci gdzie się da to jakąś rybę na kolację się złapie. Tych sieci jest czasem tak dużo, że nie panują nad tym co, gdzie, jak więc lecą z jednego klucza, ktoś szuka, nie ważne co ważne, że się pojawię. A co do tego, że jedni mają pełne kalendarze a inni zwijają rynek… Kiedyś znajomy przedsiębiorca mówił mi o teorii cieków wodnych 😛 że będą dwa sklepy w niedużej odległości od siebie oferujące taki sam asortyment,… Czytaj więcej »

Sebastian Antonów
Gość
Sebastian Antonów

O tak szacunek do Klienta – do jego czasu, jego nerwów. I myślę, że można to odnieść do każdej dziedziny biznesu – nie tylko do fotografii.
Pozdrawiam

blogierka
Gość
blogierka

To jest problem w każdej branży freelancerskiej z tego co widzę :/.

Adrian Gudewicz - fotografia
Gość
Adrian Gudewicz - fotografia

świetnie się czyta i dobrze napisane

Przemysław Walasik
Gość
Przemysław Walasik

Ciekawe spojrzenie na sprawę. 🙂

Zyrol81
Gość
Zyrol81

Nigdy nie musiałem szukać klienta. Nie potrzebowałem tego. Głównie dlatego, że nie jest mi to jakoś mega potrzebne. A po drugie klienci sami się do mnie zgłaszają. Nigdy jednak nie robiłem tak, abym to ja się czuł jako najważniejsza osoba. Najważniejszy jest zawsze klient. Ja jestem albo tym ostatnim, zaraz po panu Zdzisiu co grzebie co rano w śmietniku klienta, albo mistrzem ceremonii gdy jest to np sesja portretowa. W plenerze natomiast staram się aby było zabawnie i luźno. Zdjęcia mają być tylko jednym z elementów dnia i zazwyczaj są rozłożone na całe spotkanie. Inna rzecz, że gdy klient przychodzi… Czytaj więcej »

%d bloggers like this: