Psychologia fotografii

o robieniu zdjęć z perspektywy psychologa

Angel-a (2005) – współcześnie w czarno bieli

25 marca 2017 Emilia Mańk 7 komentarzy

André, nieudacznik życiowy i straszny pechowiec,poprada w problemy finansowe i postanawia rzucić się z mostu. Przez przypadek spotyka nieznajomą kobietę, której ratuje życie. W zamian ona postanawia mu pomóc.

Tak po krótce można opisać ten film, ja trafiłam na niego przez tę scenę:

Uprzedzając Wasze pytania: w filmie nie ma wątków związanych z fotografią ale jest… piękny. Na początku trochę z dystansem podchodziłam do niego, bo jak to współczesny film w czarno-bieli? Nie mogłam się bardziej mylić 🙂

„Angel-a” to historia zakompleksionego mężczyzny, który nie wierzy w siebie i swoje możliwości. Pewnego dnia spotyka na swojej drodzę kobietę – anioła, która wyjawia mu przepis na szczęście. Aby inni go szanowali musi najpierw pokochać siebie. Cała akcja to głównie dialogi między głównymi bohaterami, dlatego nie można wymagać od niej zbyt wielu zwrotów akcji, fajerwerków i takich tam.

Ale…

Zdjęcia są przepiękne!

Paryż sam w sobie jest niesamowicie fotogeniczny. A tutaj dodatkowo brak kolorów, które mogłyby nas rozpraszać, sprawia że zwracamy większą uwagę na same widoki. Z wielką przyjemnością podziwiałam kadry. Prawdziwa uczta dla oczu.

Jak szukacie czegoś lekkiego na wieczór, to polecam. A przy okazji może stać się inspiracją do ciekawych zdjęć.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z filmu.

Oglądaliście? Podobał Wam się? A może znacie podobne tego typu produkcje?

Zapisz

#anioł#czarno-białe#film#inspiracje#psychologia#wiara w siebie

Previous Post

Next Post

  • Uwielbiam ten film. Właśnie za zdjęcia. Są genialne. Całe szczęście, że Luc Besson potrafi zrobić film nie tylko jako hit komercyjny, ale też tak, który poziom artyzmu będzie miał na najwyższym poziomie.

  • Intrygująca koncepcja, choć patrząc na zdjecia anioł jest przerażający;) Akurat mój ulubiony film to wspóleczny film czarno-biały („Artysta”), więc ten pomysł mnie nie zdziwił.

  • Dokładnie po tym samym fragmencie z YT sięgnąłem po ten film. Zanim poszukałem gdziec całości…zrobiłem cwiczenie.
    Nie było łatwo…czasami nadal nie jest. Jednak jak to trudno zrobic z pełnym przekonaniem przekona sie tylko ten kto…to zrobi 🙂
    Film polecam bo jest nie tylko momentami humorystyczna historią małego „krętacza” i zbiorem całkiem zmyślnych i pięknych obrazów, ale przede wszystkim dla mnie zbiorem metafor i odniesień ile człowiek może wręcz musi zrobić sam, a ile do tego potrzeba inspiracji z zewnątrz.
    Dziekuje za przypomnienie 🙂

  • Oglądałam ten film lata temu i bardzo głęboko zapadł mi w pamięć. Swoje na pewno zrobiło to, że jest czarno-biały i… jakby przez to ma się poczucie, że brakuje w nim rozpraszaczy w rodzaju kolorowych sukienek i cukierkowych widoczków: zdjęcia są po prostu piękne. Ale historia sama w sobie, w połączeniu z grą aktorską, dają „to coś”.
    Choć, jakby się tak zastanowić, to chyba cechuje już francuskie kino – większość francuskich filmów ma „to coś” 😉

    • A ja właśnie średnio przepadam za francuskim kinem, a ten film bardzo mi się podobał 🙂

      • Francuskie kino, w dużym skrócie, bywa bardzo ciężkie. Zupełnie inny styl robienia filmów – więcej pauz, mniej dialogów, co ma swoje plusy i minusy: film może wydawać się przydługi, ale za to nie jest przegadany 😉 Osobiście jestem z tych, co to uważają, że na francuskie trzeba mieć nastrój. Po prostu. Nawet jak się to kino lubi, to trzeba. Choćby po to, by się nie zdołować. Ale jak się ma, to już miodzio 😀