Psychologia fotografii

o robieniu zdjęć z perspektywy psychologa

Wszyscy Jesteśmy Fotografami – Spotkanie z Andrzejem Draganem

24 października 2016 Emilia Mańk 39 komentarzy

W poniedziałek 17 października miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu z Andrzejem Draganem, które odbyło się w ramach cyklu „Wszyscy Jesteśmy Fotografami”. To już 6 edycja WJF, a dopiero teraz udało mi się dotrzeć na organizowane przez nich spotkanie – aż mi głupio, że nie byłam na wcześniejszych 🙂

Temat tego wydarzenia brzmiał: ” ‚Nieprawda’ w fotografii, czyli o kreowaniu zdjęć”, i jak można się domyśleć główny wątek rozmów obracał się wokół „oszukiwania” w fotografii.  Cieszę się, że mogłam posłuchać o całym procesie powstawania zdjęć Andrzeja Dragana. Od pozyskiwania modeli, przez radzenie sobie z „niskobudżetowymi” przedsięwzięciami, po samą postprodukcję. To niesamowite, że czasami wystarczy trochę kreatywności, by stworzyć prace, które na pierwszy rzut oka wydają się trudne do zrealizowania albo trzeba po prostu zapytać kogoś o zgodę, by móc daną osobę mieć przed swoim obiektywem (jakie to dziecinnie łatwe!).

Sam Andrzej Dragan bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Szczerze powiem, że wcześniej nie interesowałam się jakoś szczególnie jego osobą. Oczywiście, doskonale znam większość jego prac (co bardzo przydało mi się podczas spotkania, ponieważ połowę ekranu zasłaniał mi głośnik) ale jakoś średnio ciekawiło mnie jego życie prywatne i zdanie na temat fotografii. A okazało się, że podejście do fotografii mamy podobne, przez co przez większość jego wypowiedzi uważnie się przysłuchiwałam przytakując mu w myślach.

Po prezentacji zdjęć nadszedł czas na pytania słuchaczy i dyskusję, która toczyła się wokół trzech tematów:

  • Czy wszystkie zdjęcia manipulują rzeczywistością? Czy istnieje gatunek fotografii, który pokazuje rzeczywistość taką jaką jest?
  • Czy jakiekolwiek reguły w fotografii są potrzebne?
  • Czy aby robić dobre zdjęcia potrzebna jest doskonała znajomość historii fotografii i wiedza na temat znanych fotografów (umiejętność połączenia nazwiska z jego wielkim dziełem)?

Tak naprawdę każde z tych pytań to temat na oddzielny panel dyskusyjny. Dla mnie dyskusja to możliwość wymiany zdań ale w sposób otwarty, czyli taki, w którym jedna i druga strona słuchają się nawzajem i analizują to co mówią, a nie próbują bez względu na wszystko opowiedzieć o swojej (jedynej słusznej oczywiście) racji. W ogóle nie rozumiem po co się idzie na spotkanie z autorem i za wszelką cenę próbuje się go potem obrazić. W pewnym momencie byłam bardzo zniesmaczona postawą niektórych osób.

Korzystając z okazji, że Psychologia Fotografii to takie moje miejsce w Sieci i mogę tu pisać wszystko na co mam ochotę, postanowiłam odpowiedzieć na te pytania. Oczywiście szanuję to, że każdy może mieć swoje własne zdanie i nie zabraniam tego. Co więcej, zachęcam do korzystania z możliwości dodania komentarza do wpisu i podzielenia się nim ze mną. Naprawdę będzie mi bardzo miło poczytać jakie macie zdanie na ten temat 🙂

Czy wszystkie zdjęcia manipulują rzeczywistością?

W pewnym sensie tak. O tym jak finalnie będzie wyglądało zdjęcie fotograf decyduje jeszcze przed naciśnięciem migawki. Musi przecież wybrać odpowiedni obiektyw (większość z Was doskonale wie, jak dobrze użyte szkło może zniekształcić rzeczywistość), kadrowanie, perspektywę i w konkretnym momencie zrobić zdjęcie. Potem dochodzi jeszcze postprodukcja. I to o nią najczęściej się rozchodzi.

Większości z Was manipulacja kojarzy się z wycięciem lub wklejeniem jakiegoś obiektu, bądź zmianą kolorów. Dla mnie jest to pojęcie dużo szersze. Manipulacja, czy też kreowanie rzeczywistości, oznacza pokazanie jej ze swojej perspektywy, a wiadomo – każdy z nas widzi te same rzeczy inaczej. Nie da się od tego odciąć. Każdy z nas posiada jakiś bagaż doświadczeń, który ma duży wpływ na postrzeganie świata, co w konsekwencji rzutuje na to, co chcemy pokazać innym. Z tego też powodu reportaż z jednego wydarzenia, a wykonany przez różne osoby, nigdy nie ukaże go w taki sam sposób.

Często nie zdajemy sobie sprawy jak dużo fotografa jest w jego pracach.

Nie wierzysz? Wystarczy, że na 3 różnych portalach, bądź na 3-4 różnych programach telewizyjnych obejrzysz/przeczytasz relacje dotyczące tego samego zdarzenia. Na pewno każdy z nich będzie zawierał nieco inne informacje, mimo że ogólny obraz będzie podobny. Dlaczego? Bo przygotowywały go inne osoby. Tak samo jest z fotografią.

Czy jakiekolwiek reguły w fotografii są potrzebne?

Jasne, że tak. Podstawowe reguły takie jak na przykład zasada trójpodziału, mocnych punktów czy nie ucinanie kończyn w pewnych miejscach stosują (świadomie lub nieświadomie) prawie wszyscy z jakimkolwiek wyczuciem dobrego smaku. Stosowanie się do reguł jest indywidualną sprawą każdego twórcy, jednak są one ważne dla zaczynających swoją przygodę z fotografią. Łatwiej jest zrozumieć zależności, gdy są one „zamknięte” w łatwe do wykorzystania w praktyce zasady.

Czy aby robić dobre zdjęcia potrzebna jest znajomość historii fotografii i wiedza na temat znanych fotografów?

Słowem wstępu: Andrzej Dragan wspomniał, że według niego szkoły fotograficzne są bez sensu, a on zna może 3-4 nazwiska sławnych fotografów i nie interesuje się historią fotografii (Mam nadzieję, że nic nie przekręciłam. Jak ktoś zrozumiał to inaczej to będę wdzięczna za sprostowanie w komentarzu). Wywołało to nie małą dyskusję na temat świadomego i nieświadomego inspirowania się innymi twórcami. Zarzucano Draganowi, że kojarzy poszczególne fotografie ale nie jest w stanie wskazać ich autorów.

Najwyraźniej nie potrzebna, a Andrzej Dragan (jak sam przyznał) jest tego najlepszym przykładem.

Tak na logikę: Andrzej (mam nadzieję, że się nie obrazi, że tak się do niego zwracam 😀 ) został zaproszony do poprowadzenia tego spotkania ze względu na to jakie zdjęcia tworzy, a nie jaką wiedzę posiada. Gdyby było inaczej to słuchalibyśmy w poniedziałek w Bar Studio o fizyce kwantowej, a nie fotografii – nie wiem, czy wszyscy byliby z tego powodu zadowoleni.

Nie wiem jak inni ale ja cenię fotografów za ich twórczość i w sumie średnio mnie interesuje jakie szkoły skończyli, ile książek przeczytali oraz które wielkie nazwiska są im znane. Artystę ocenia się po jego dorobku i to tak naprawdę jest w tym wszystkim najważniejsze.

To tak jakby świadomość tego, że ktoś skończył ASP sprawiała, że jego obrazy bardziej mi się podobają. Przecież to absurd.

Co do inspirowania się innymi. Szczerze? Wydaje mi się, że to indywidualna sprawa każdego z nas. Jedni przeglądają dzieła wielkich ludzi, inni czerpią inspirację z otaczającego ich świata. Znowu – najważniejszy jest efekt i to on powinien być dla nas głównym tematem do ewentualnych dyskusji.

A teraz na koniec mały bonus dla osób, którym udało się przeczytać całość:

Andrzej Dragan

Zdjęcie powyżej jest autorstwa Andrzeja Dragana i to ono, paradoksalnie, wywołało największe poruszenie wśród odbiorców. Czemu paradoksalnie? Ponieważ w odróżnieniu od innych jego prac powstało bez większej ingerencji Photoshopa.

Andrzej przez ponad godzinę opowiadał o tym, co robi ze zdjęciami, w jaki sposób nimi manipuluje, jak oszukuje widza. I nikt nie zwrócił uwagi inne jego prace – że czegoś jest za dużo/za mało, jest nienaturalnie itp, itd, mimo że jedno zdjęcie powstawało czasem z kilku czy nawet kilkunastu różnych ujęć. I to wszystko było w porządku.

Dopóki nie pojawił się na rzutniku ten portret.

Zaraz zaczęto doszukiwać się manipulacji, zmian, nienaturalnie wyglądających części ciała. Autor kilka razy podkreślał, że jest ono prawie takie, jak było pierwotnie, jedynie z poprawionym kontrastem. Nikt mu nie chciał uwierzyć…

Mam swoją małą teorię na ten temat…

Widzicie, problem z tym ujęciem jest taki, że mógł je zrobić każdy. Teoretycznie.

Widzimy je takim, jakie powstało. Bez żadnych dodatkowych ulepszeń w programie graficznym. W naturalnym świetle. Za tło robi zwykła ściana.

I jakby tego było mało to jeszcze zostało zrobione telefonem…

I czego tu się przyczepić? W tym przypadku wszystkie argumenty przepadły. Ani nie trzeba posiadać wiedzy z obsługi Photoshopa, ani mieć drogiego i profesjonalnego sprzętu, ani nawet jakiegoś wymyślnego miejsca na sesję. Trzeba po prostu przyznać autorowi, że jest DOBRY i stworzył obraz, który na długo zapada w pamięci. Bez żadnego ale.

To zdjęcie jest najlepszym przykładem, dla potwierdzenia zdania „Sprzęt nie ma wielkiego znaczenia”.

I to wszystko chyba boli najbardziej. Wychodzi na to, że dobra fotografia to tak naprawdę nie manipulacja w programie graficznym,  żadna „czysta” wiedza czy skończone studia kierunkowe, tylko intuicja i pewna wrażliwość, których niestety nie jesteśmy w stanie się nauczyć.

Zdjęcie główne: Bartek Zaborowski/GRID images/Wszyscy Jesteśmy Fotografami

Linki:

—> Fanpage Andrzeja Dragana

—> Fanpage Wszyscy Jesteśmy Fotografami

—> Blog Wszyscy Jesteśmy Fotografami

—-> Strona wydarzenia na Facebooku

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

#Andrzej Dragan#Bar Studio#fotografia#o fotografii#spotkanie#Warszawa#Wszyscy Jesteśmy Fotografami

Previous Post

Next Post

  • Fakt, to ostatnie zdjęcie robi ogromne wrażenie. Zaskakujące, że zrobiono je telefonem…

  • Kasia

    Bardzo fajny wpis. Przyznam się, że stawiam pierwsze kroki w fotografii i często brakuje mi pomysłów, bo chyba najwyraźniej sama siebie blokuje.

    • Jeżeli chodzi o zdjęcia to najważniejsze, by je po prostu robić i by sprawiało Ci to przyjemność. Pomysły same z czasem przyjdą 🙂

  • Jeśli chodzi o fotografię (i obróbkę) jestem totalnym samoukiem! Najpierw mąż coś tam próbował wbić mi do głowy, ale ja wolałam sama 🙂 i muszę przyznać, że jestem z siebie meeeegaaa dumna! I choć nadal robię nie idealne zdjęcia – i tak jestem z nich dumna. Marzy mi się jednak nauka od okiem profesjonalisty…

  • Wcale się nie dziwę, że to zdjęcie wywołało takie poruszenie 🙁

  • Adrian Love Lach

    Bardzo fajny wpis. Jeśli chodzi o spotkanie, dzięki tej żywej dyskusji było to jedno z najlepszych! Andrzej spoko gość 🙂 Co do zdjęcia, chyba nie do końca było zrobione telefonem, zdjęcie pochodzi z 2006, a wtedy telefony miały 2mpix, widziałem to zdjęcie lata temu w formie dużego wydruku i zdecydowanie musiało być zrobine czymś większym 😉

    • Czyli jednak źle zrozumiałam? Właśnie coś mi do końca nie grało z tym telefonem ale Andrzej wyraźnie pokazał swój telefon, gdy była mowa o tym, czym było robione to zdjęcie.

      PS. Cieszę się, że odezwał się wreszcie ktoś kto też był na spotkaniu. Dzięki 🙂

  • Wpis mi się podoba. Przede wszystkim jego koniec inspiruje do ćwiczenia w sobie tej magicznej wrażliwości 🙂

  • Moni Ka

    Super opis! W pełni się z Tobą zgadzam! Dodam tylko, że dla mnie postprodukcja to wyciągnięcie ze zdjęcia tego, co się widziało w danym momencie. I jeżeli Dragan musiał sklejać twarz z kilku zdjęć to nie jest to dla mnie jakaś wielka manipulacja tylko próba odtworzenia tego co widział w danej chwili a czego aparat nie uchwycił. Poza tym słowo fotografia oznacza malowanie/pisanie za pomocą światła. Czy w takim razie ekran monitora nie jest płótnem na którym możemy malować światłem używając narzędzi Photoshopa 😉 … Dodam jeszcze, że oglądałam zdjęcia pana, który tak mocno się oburzał podczas spotkania (nie mówię tu o Karolu tylko o tym drugim panu) i mam wrażenie, że przemawiała przez niego gorycz fotograficznego niespełnienia. Nie każdy ma duszę artysty niestety. I nie każdy ma oko do fotografii 😉

    • oo, to ciekawe 🙂 A dałabyś radę podesłać mi na pw na facebooku albo mailowo (kontakt@psychologiafotografii.pl ) nazwiska obu panów? Chętnie przejrzę ich prace 🙂

  • Interesująco opisałaś przebieg spotkania, z przyjemnością czytałam. Zdziwiłaś mnie, że istnieje fotograf, który nie interesuje się historią fotografii, intrygujące 🙂 Zgadzam się, że najważniejszy u fotografa (i, w sumie – każdego twórcy) – jest talent, taka wrodzona wrażliwość i umiejętność obserwacji świata, a nie ukończone szkoły czy kursy…
    pozdrowienia!

    • Wielu jest takich i mnie to jakoś specjalnie nie dziwi. Jak pisałam w poście – najważniejszy jest efekt finalny 🙂

  • Zdjęcie jest naprawdę mocne, nie dziwię się, że wywołało dyskusję. Sama chętnie wybrałabym się na takie spotkanie! Ale czytając Twój dokładny opis czułam się jakbym z Wami była 😉 Dzięki!

  • Bardzo ciekawy, zwięzły wywiad 🙂 Uwielbiam fotografię 🙂

  • Bardzo interesujący wpis 🙂 Zaciekawił mnie aspekt oszukiwania w fotografii. Nie mam tu jednak na myśli manipulacji zdjęciami za pomocą programów graficznych, czy tej samej relacji z punktu widzenia różnch autorów. Interesuje mnie ten trzeci, nieco metafizyczny dla mnie aspekt – czy można oszukać fotografią?

  • Kasia Makarska

    Ciekawy wpis. 🙂
    Cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga. 🙂
    Zostaję. 🙂

  • Muszę przyznać, że zdjęcie jest mocne.
    ludzie wszystko idealizuj chce poprawiać. Oni nie pokazują tego jak coś wygląda tylko poprawiają by wyglądało tak jak by chcieli by wyglądało. W tym przypadku rzeczywistość ludzi zaskoczyła.

  • Mnie zachwyca fotografia ukazująca pewną iluzję, ostatnio czasami decyduje się na wypróbowanie kilku technik iluzji w codziennej fotografii.

  • eM

    Emilia, bardzo ciekawy tekst! na pewno jeszcze do niego wrócę!

  • Magdalena G.

    Bardzo ciekawy wpis! Fajny blog!

  • Karina Skupień

    Zazdroszczę takiego spotkania, na pewno było inspirujące i dlatego dziękuję Ci za ten post 🙂

  • Kiedyś wydawało mi się, że jak w ogóle można się uczyć fotografii. Robić zdjęcia umie każdy. xd No ale .. błędy młodości 😛 Nie da się ukryć, że niektóre zdjęcia naprawde mają w sobie coś, dużą rolę gra też pomysł jak w ogóle coś ująć – poza standardowymi fotografiami.

  • Bardzo ciekawy wpis i bardzo ciekawe spotkanie, historia ostatniego porteru bardzo zaskakująca 🙂

  • Mysle ze to zdjecie jest tak wyjatkowe ze wzgledu na surowosc i prostote. Za duzo dzis mamy tego PS i roznych manipulacji a to co proste w swojej formie jest ciekawe, wywołujące emocje.

  • Świetny wpis. Zgadzam się z Pani odpowiedziami na pytania. 🙂

  • Tatiana

    Świetny post! Gratuluję i zazdroszczę eventu 🙂
    Z tym inspirowaniem się znanymi fotografami, u mnie bywa różnie, tzn. w moim przypadku działa to jak miecz obosieczny. Z jednej strony interesując się historią fotografii i znanymi twórcami zaczynam zauważać pewnie aspekty w fotografii, staję się bardziej wrażliwa na pewne kwestie i zastosowane techniki, zasady. Co oczywiście uważam za plus. Często też mam jakieś swoje, odmienne pomysły po takiej „sesji”, zaczynam myśleć, kombinować, kreatywność pełną parą. Ale… jest też ta gorsza opcja, która czasem też się zdarza, a mianowicie fiksacja na wyjątkowo fajnym zdjęciu, gdzie aż chce się spróbować i je skopiować. I nawet próbując zrobić coś innego, coś swojego, zaczynam obawiać się czy nie będzie zbytnie odtwórstwo, pójście na łatwiznę.
    Zgodzę się też z Twoim zdaniem w sprawie wykształcenia. Znam bardzo dużą liczbę fotografów, których prace mnie olśniewają, a którzy są samoukami. Jedyne co często przyznają to fakt, że ze szkołą być może poszłoby im szybciej, doszliby w znacznie krótszym czasie do tego co potrafią teraz. Ja myślę, że jeśli kogoś temat kręci i chce się w niego wgryźć to można iść do szkoły, ale nigdy nie zagwarantuje ona dobrej fotografii tylko dla tego, że się ją skończyło i wysiedziało swoje w ławce.

    • Piszesz o zdolnych samoukach i o tym, że (oni) sądzą, że dzięki szkole może poszłoby im szybciej. Osobiście mam poczucie dokładnie odwrotne – i mówię to też z obserwacji swoich znajomych, którzy na różnych uczelniach studiują albo je pokończyli – że szkoły artystyczne trochę hamują samorozwój. W sensie, nie zrozumcie mnie źle: naprowadzają, pokazują technikę, uczą historii fotografii… ale jednocześnie ładują Ci do głowy tak dużo (jak to szkoły), że w rzeczywistości braknie Ci czasu na wspomniany samorozwój i niejako musisz to nadganiać „już po”. Gorzej o tyle, że mamy zwyczaj eksperymentować, ale robimy to tylko wtedy, gdy nie boimy się efektu – a konkretniej tego, że coś może się nam nie udać. Uczenie się sztuki (jakkolwiek dziwnie ten zwrot brzmi ;-)) buduje w nas ten lęk, że „możemy coś spieprzyć”. I widzę to właśnie patrząc po moich znajomych – mają technikę w małym palcu, ale… No właśnie: „Ale”. Fotografia stała się rutyną, stała się nudna, przestała ich interesować gdzieś między drugim rokiem historii fotografii a kolejnym semestrem w ciemni. Co więcej: nauczyli się czegoś bardzo niedobrego – czegoś, co osobiście omijam szerokim łukiem i co sprawia, że włos jeży mi się na karku: nauczyli się dobudowywania ideologii. Osobiście jestem z tych, którzy uważają, że ze sztuką – niezależnie czy chodzi o fotografię, malarstwo czy rzeźbę – jest jak z dobrym dowcipem: jeśli musisz go tłumaczyć, to może wcale nie jest taki dobry…

  • Pingback: Do czego fotografowi potrzebny jest kot? | Psychologia fotografii()

  • A tu akurat potwierdzam, że zwykle te zdjęcia, które pozostają niemal nietknięte przez nas w postprodukcji, wzbudzają największe oburzenie właśnie jako te „najbardziej edytowane”. To akurat nigdy nie przestanie mnie bawić 😀

  • Unknown

    Slogan „Wszyscy jesteśmy fotografami” brzmi wyjątkowo słabo w moim mniemaniu podobnie jak blado wyglądają twórcy zaproszeni na pokaz szerokiej publiczności. Fotografia to proces twórczy w którym każdy szuka własnej formy wypowiedzi. Te poszukiwania trwają latami, a nie raz całe życie.

  • Małgosia

    Też byłam na tym spotkaniu… Bardzo podobne mam przemyślenia ale wtrącę trzy uwagi fotoamatorki :

    1. Manipulacja jest do zaakceptowania ale jej świadomość zaczyna się u mnie jeszcze wcześniej… Jeśli nawet wynalezionoby taki aparat/obiektyw, który najwierniej odtwarzałby rzeczywistość to zanim przyłożymy aparat do oka zaczynamy manipulować podejmując decyzję o tym co pokażemy w kadrze a czego nie… Nie wiem dlaczego ten aspekt najczęściej omawiany jest w kontekście folderów turystycznych… Ich autorzy pokazują rajskie plaże, zapominając wspomnieć że znajdują się one w sąsiedztwie slamsów itp. Rzadko się wspomina o takiej manipulacji rozmawiając o Fotografii przez duże F mimo, że ma ona ogromny wpływ na efekt końcowy zdjęcia.

    2. Reguły… trzeba je poznać by dojrzeć do tego by je potem łamać… Niestety bardzo dobitnie wbija się je do głowy wszystkim początkującym fotografom i pstrykaczom… Klasyczny komentarz o wodzie wylewającej się z morza i wiele, wiele podobnych… Tylko dlaczego nikt równie mocno nie zwraca im uwagi, że ważniejsza od reguł czy ich łamania jest świadomość tego co na zdjęciu chcemy pokazać i ta chwila uwagi przed naciśnięciem spustu… Parę dni temu usłyszałam od początkującego, że podobno F11 jest najlepsza do robienia zdjęć… OK, nie jest zła ale… co chcesz pokazać?… Konsternacja…

    3. Uczestniczyłam jakiś czas temu w kursie, na którym omawiana była historia fotografii. Wykładowca pokazał zdjęcie prosząc o interpretację… Podzieliłam się swoimi wrażeniami na temat zdjęcia a w odpowiedzi usłyszałam, że nie ma przesłanek do takiej interpretacji i z żadnych zachowanych dokumentów nie wynika, że tak może być ten kadr interpretowany… To była nagana dla mnie! Śmiać się czy płakać? Podobno Fotografia jest sztuką… Artysta tworzy mając swoją wizję, wiedzę, przemyślenia, uczucia… Potem pokazuje efekt procesu twórczego szerokiej publiczności, która interpretuje go na podstawie SWOJEJ wrażliwości, wiedzy… itd…. itp… Dodatkowa informacja o artyście i tym co próbował pokazać, jeśli jest… stanowi tylko jednen z elementów, który ma wpływ na nasze obcowanie z obiektem sztuki… Myślę, że najważniejsze w interpretacji jest to co nam w danej chwili w duszy gra a modny obecnie nurt promujący jedynie słuszne interpretacje nic wspólnego ze sztuką nie ma.
    Dochodzi do tego, że przypadkowy odbiorca zagladający na wystawę nie ma prawa do interpretacji bo nie zapoznał się z informacjami bez których nie może wysnuć jedynie słusznych wniosków… Przecież to chore…