Psychologia fotografii

o robieniu zdjęć z perspektywy psychologa

Syndrom GAS – czy jesteś uzależniony od gromadzenia sprzętu?

30 marca 2016 Emilia Mańk 31 komentarzy

Jaki aparat dla początkującego fotografa? Co wybrać: Canon czy Nikon? Lepsze obiektywy stałoogniskowe czy może jednak zoomy? Najlepszy obiektyw do portretów? Itp., itd.

Każdy, kto kiedykolwiek stał przed dylematem zakupu nowego sprzętu, na pewno prędzej czy później trafił na forum poświęcone fotografii, gdzie znawcy dyskutują nad wyższością jednego body/obiektywu nad drugim. Codziennie powstaje mnóstwo porównań i recenzji na specjalistycznych portalach, a pod nimi toczą się burzliwe dyskusje nad prawdziwością przedstawionych opinii.

Ale wróćmy do for internetowych. Większość z nich ma możliwość „pochwalenia się” swoim sprzętem w metryczce pod zdjęciem profilowym, gdy nie wystarczy miejsca cały ekwipunek wypisany jest w podpisie umieszczanym pod każdym napisanym postem. Największą popularnością cieszą się działy typowo sprzętowe – oddzielne subfora do rozmowy o obiektywach, inne o sprzęcie studyjnym, kolejne o konkretnych (mniej popularnych) markach.

Dlaczego o tym piszę? Fora  fotograficzne są miejscem, gdzie niemal na każdym kroku można spotkać osoby dotknięte GAS (Gear Acquisition Syndrome) – czyli Syndromem Gromadzenia Sprzętu.

Czym jest GAS?

Początkowo rozwinięcie powyższego skrótu brzmiało „Guitar Acquisition Syndrome” i odnosiło się do muzyków nałogowo skupujących ciągle to nowe i lepsze gitary. Z roku na rok fotografia stawała się coraz bardziej popularną dziedziną, przez co i skrót nabrał nowego znaczenia. Słówko „guitar” zostało zastąpione „gear” i zaczęto mówić o „Gear Acquisition Syndrome”, czyli Syndromie Gromadzenia Sprzętu (fotograficznego).

Osoby cierpiące na GAS skupiają się tylko i wyłącznie na sprzęcie. Spędzają długie godziny na forach i portalach tematycznych, znają każdą najświeższą nowinkę, posiadają niesamowitą wiedzę techniczną o obiektywach, ilości megapikseli w każdym modelu aparatu, zapowiadanych nowościach i sprzęcie, który już od dawna jest w sprzedaży. Samo robienie zdjęć spada na drugi plan.

Ciągłe obracanie się wokół tematyki okołosprzętowej sprawia, że pojawia się potrzeba posiadania. Najnowszego body, super jasnego obiektywu, nowej lampy, unikalnego egzemplarza starego analoga itp,itd… Najważniejszy staje się sam fakt kupienia danej rzeczy, postawienia na półce i pochwalenia się kolegom na forum.

Wszystko fajnie, gdy mamy nad tym kontrolę. Często dobrym ogranicznikiem są finanse (i/lub nasza druga połówka :D) – brak pieniędzy = brak zakupów. Gorzej, gdy zaciągamy kredyty, pożyczamy od znajomych bądź bierzemy na raty sprzęt, który nie jest nam zupełnie do niczego potrzebny. Wtedy możemy mówić nawet o zakupoholizmie.

Na uniwersytecie Stanford w badaniu w 2006 roku, oszacowano, iż 17 milionów Amerykanów cierpi z powodu uzależnienia od zakupów, a prawie połowa z tej grupy to mężczyźni. W czasie tego przełomowego badania naukowcy ukłuli termin „zaburzenia kompulsywnego kupowania”. Tak jak i przy każdym innym uzależnieniu, uzależniony od zakupów wykazuje następujące zachowania: utrata kontroli, zwiększenie tolerancji, ponosi negatywne konsekwencje, ma objawy abstynencyjne takie jak zmartwienie, zaprzeczenie, kłamstwa, itp.

Co do poczytania w tej tematyce?

Mimo wszystko nie ma co panikować. O ile wiem GAS nie jest żadnym terminem medycznym, bardziej określeniem funkcjonującym jedynie w grupie fotografów, dlatego też nie udało mi się znaleźć zbyt wiele informacji na jego temat w sieci.

Tak naprawdę jedynym wpisem po polsku, który w jakimś tam stopniu opisuje ten syndrom jest artykuł pt. „10 wskazówek jak wyleczyć się z GAS”, będący tłumaczeniem tekstu napisanego przez Erica Kima, międzynarodowego fotografa ulicznego z Los Angeles. I jak sama nazwa wskazuje możemy się w nim dowiedzieć co robić, aby stłumić chociaż w małym stopniu GAS i uniknąć nałogowego kupowania sprzętu.

Jako uzupełnienie polecam podany na samym dole powyższego artykułu tekst Jamiego Joohandera pt. „Rangefinder Cameras – Layers of Performative Urban Boundaries.   Autor w ciekawy sposób analizuje małą społeczność fotografów i opisuje zaaranżowane przez niego fotospotkanie. Zwraca uwagę na stosunek fotografujących do fotografowanych osób i pokazuje jak posiadany przez nich sprzęt sprawia, że czują się lepsi od innych.

Przy okazji natrafiłam na bardzo ciekawy tekst z antyweb.pl, o tym „Czy prawdziwa fotografia jeszcze istnieje? i czym tak naprawdę ona jest.

I van cały pokryty starymi aparatami.

A jak jest z Tobą? Zdiagnozowałeś już u siebie GAS? Ile obiektywów i aparatów posiadasz w swojej torbie? Na jak cud techniki teraz polujesz? Pochwal się w komentarzach, a jak się spodobało to udostępnij artykuł znajomym.

Polub mnie na facebooku: Polub mnie na facebooku:
                             

Zapisz

Zapisz

#ciekawostki#fotografia#GAS#psychologia

Previous Post

Next Post

  • Ja mam póki co jedynie Canon 1200 D z kitowym obiektywem, ale mam na oku stałkę, potrzebną mi do portretów. Dla takiego syndromu niestety trzeba być dość majetnym :-p

    • Wiesz, zawsze są pożyczki itp, dla chcącego nic trudnego 😀

      na którą stałkę polujesz? 🙂

  • Mężczyźni lubią gromadzić gadżety i się nimi chwalić przed kumplami. Produkt kupiony, ale nie pokazany kolegom się nie liczy 🙂 I ta gadżetomania, czy GAS dotyczy wielu grup – chociażby rowerzystów, którzy jeżdżą na sprzęcie droższym niż niejeden samochód. Taki sprzęt wymaga stosownych bajerów, również nietanich.
    Jestem z natury dość oszczędny, więc rozwinięty GAS raczej mi nie grozi, ale mam na stanie dwa body aparatów, aby w czasie fotografowania nie zmieniać obiektywów, tylko aparaty. Zamysł niby słuszny, ale zwykle podróżuję tylko z jednym z powodu braku miejsca na większą ilość sprzętu…

    • I nie kusi Cię dokupienie jakiegoś nowego obiektywu? 😀

      • A wiesz, że nie 🙂 Marzę o kilku gadżetach ułatwiających fotografowanie zbliżeniowe, ale są to naprawdę groszowe wydatki. Mam trzy obiektywy i tak nie wszystkie zawsze ze sobą zabieram, to dodatkowe byłyby chyba tylko do leżenia w szafce 🙂

        • To bardzo rzadko spotykane podejście. Trzymaj tak dalej, jestem pełna podziwu 😀

    • Dziewczyny ciuchami sie chwalą….

  • A myślałem, że nałogowe gromadzenie przedmiotów w danej dziedzinie to hobby 🙂

    • Podejrzewam, że to kwestia motywacji do tego gromadzenia 😀 bo mam wrażenie, że tutaj kupowanie sprzętu jest pretekstem do robienia lepszych zdjęć (które i tak przestają być ważne, bo najważniejszy staje się sam sprzęt).

      Nie zamotałam za bardzo? 😀

  • Nie, zdecydowanie mnie ten syndrom nie dotyczy hehe

  • Jak na razie GAS mi nie grozi i pewnie długo nie będzie:) Jeśli jestem od czegoś uzależniona to chyba od książek i słodyczy;)

  • Gromadzenie talerzy ha ha – niekonczaca sie opowiesc 😉

    • ja mam tak z kubeczkami! (dzisiaj kupiłam sobie kolejny) 😀 😀 😀

  • Na szczęście syndrom GAS mi nie grozi 😀

  • Nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Choć co do fotografii to powiem szczerze to nie jest takie proste i dużo sprzętu wręcz się przydaje. Dwa dni temu robiłam sesję w apartamencie z pięknym widokiem. Posiadam obecnie dwa obiektywy (trzeci sprzedałam) i nie byłam w stanie za ich pomocą uzyskać wszystkiego co chciałam. A szkoda bo i widok piekny, pogoda świetna i kadry jak marzenie. Zabrakło mi kilku dobrych jasnych obiektywów o konkretnych szerokosciach i chyba zaczynam zazdroscic tym, którzy mogą kupować sprzęt kiedy i ile chcą 🙂 Choć na ich miejscu otworzyłabym wypożyczalnie tego sprzętu. http://www.literattka.wordpress.com

    • Myślę, że najważniejszy jest umiar i świadomość tego, czego się chce i co nam jest potrzebne. Tak jak pisałam, problem pojawia się w momencie, gdy kupujemy nie dlatego, że coś nam się przyda tylko dla samego posiadania fajnego i drogiego sprzętu 🙂

  • Myślę, że każda osoba, która ma jakieś hobby, ma ten syndrom, albo 2 ;).Tak jak mój mąż, który kupuje coraz to nowsze wędki i gadżety wędkarskie oraz rakietki tenisowe!

  • muminkowa buka

    mysle ze mozna dodac jeszcze te osoby ktöre latami chcialy miec jakis aparat i po wielu latach cena tego aparatu spadla na tyle ze mozna sobie go kupic. znam wiele srodowisk co wychwalaja sie lub wychodza z podziwu ale te srodowiska nie maja wplywu bo sä wysmiewane.

  • Mój mąż też na szczęście się uchował od tej przypadłości. Chociaż zdjęcia robi niemal zawodowo 🙂 Chyba mam na niego aż tak duży (oszczędny :P) wpływ 😛

  • kubakubaa

    Z niecierpliwością czekam na Sigmę ART 24-70 <3

    • Ma być? ;> Jeju, już mnie portfel boli, bo pewnie będzie kosztować krocie 😀

      • kubakubaaa

        Nie jest jeszcze niestety zapowiedziana, ale już od taaaak dawna jest „pogłoskowana”, że jest już chyba bliżej niż dalej (taką mam nadzieję).
        Ale odkładanie $ już rozpoczęte 😛

  • Pingback: Po co Ci tyle sprzętu? | Psychologia fotografii()

  • Tatiana

    Ja prawie zaczęłam swoją przygodę od postawienia podwalin dla GAS, tzn. przy zakupie body chciałam jak najnowsze, jak najlepsze i oczywiście żadne tam amatorskie, lecz profesjonalne. Na szczęście zepsucie się mojej „małpki” wymusiło szybki zakup czegoś tańszego. Padło na Nikona D5500 (oraz zestaw kitowy 18-55mm i 55-300mm) i dziś nie żałuję. Co prawda po roku użytkowania, kilku kursach foto i masie czytania, jest parę funkcji, które mi się marzą i nie posiada ich mój Nikon. Ale nadal uważam, że za mała jestem na wyższe sfery, więc wyciskam co się da z mojego sprzętu. Z obiektywami jest inaczej, aktualnie na liście mam trzy, które po prostu mi się przydadzą. Oczywiście marzeniem jest tele do przyrody, najlepiej 600mm, ale cena… spokojnie utula do snu GAS. Do tego mniejsze gadżety, też na liście czekają na zakup.
    Ale pomimo moich skłonności nie tylko do GAS, ale i przede wszystkim zakupoholizmu nadal nie łapię się w widełki diagnozy, bo kontrola zachowana, konsekwencji negatywnych nie ma. Ale skłonności ojj są, zauważyłam że był to mój sposób na regulowanie emocji, szczególnie negatywnych. Źle mi? – Dzień Dobry Empiku, allegro, cyfrowe.pl… Nie raz i nie dwa kupiłam książkę, która do dziś czeka w kolejce do przeczytania, bo miałam zły dzień. Ale na szczęście na którymś etapie, gdy zauważyłam co się dzieje, pomocne stało się dla mnie tylko jedno pytanie – „Czy mi się to przyda?”, które ewentualnie przy wysokim samooszukiwaniu dopełniam drugim – „Czy wykorzystam to w tym tygodniu czy będzie leżeć?”. Podobnie jest z foto-sprzętem, pozostają te same, uniwersalne pytania. Podsumowując, na szczęście, mój Nikonik jest spokojny i sobie nie pohasa 😉

  • Sprzętu posiadam sporo, kiedyś miałam zajawkę na kolekcjonowanie, ale teraz wiem konkretnie czego potrzebuję w mojej pracy i tylko tego używam. Świadomie używam sprzętu, nie eksperymentuję (przynajmniej podczas zleceń, bo oczywiście prywatnie mi się zdarza),więc nie potrzeba mi nie wiadomo jakich ilości.

  • Na szczęście nie mam takiego syndromu. Świetny artykuł! 🙂

  • Lord Nikon

    Raz mnie łapie a raz nie 😀