Psychologia fotografii

o robieniu zdjęć z perspektywy psychologa

Nie znam się na sztuce

23 czerwca 2016 Emilia Mańk 11 komentarzy

Tak się złożyło, że planowany urlop w Krakowie przypadł akurat na czas trwania miesiąca fotografii w tym mieście. Jako, że obydwoje z moim M. uwielbiamy robić zdjęcia postanowiliśmy skorzystać i wybrać się na organizowane w tym czasie wystawy, oczywiście towarzyszyła nam też Sonia.

Ostatnio bardzo dużo czytam o fotografii i ciekawa byłam, czy zmieniło to moje postrzeganie zdjęć i ich przesłania. A gdzie najlepiej to sprawdzić, jak nie podczas konfrontacji z odbitkami wywołanymi w dużej rozdzielczości? No właśnie.

Pierwsze rozczarowanie

Nauczona doświadczeniem podróżowania z psem postanowiłam najpierw przedzwonić do obiektów, by podpytać się, czy wpuszczą mnie z moją bestią do środka. Nie byłam specjalnie zdziwiona, gdy osoby po drugiej stronie słuchawki odmawiały, proponując zostanie z psem przed wejściem. Właśnie po to jechałabym przez pół miasta, żeby posiedzieć sobie na ławce przed obiektem, ma to sens. O ile z wejściem z psem do jakiejkolwiek restauracji/knajpy/kawiarni nie mieliśmy żadnego problemu, o tyle większość miejsc związanych z kulturą i turystyką nam odmawiało. Taki Kraków przyjazny psiarzom.

IMG_0018male

Na wystawie

Gdy już udało nam się gdziekolwiek wejść dotarła do mnie smutna prawda:

Nie znam się na sztuce!

Wystawa składała się z ok. 6/7 zbiorów zdjęć różnych fotografów. I to nie jest tak, że nic mi się nie podobało. Moją uwagę zwrócił projekt fotomanipulacji stworzony całkowicie ze zdjęć stockowych (takich, które można kupić w bankach zdjęć) oraz piękne, harmonijne zdjęcia krajobrazowe innego z twórców.  Oglądając byłam pewna, że zasłużyły na to, by się tutaj pojawić. Mają przekaz, widać na nich świadomość w działaniu autora i umiejętność posługiwania się aparatem/programem graficznym do swoich celów. No i jakąkolwiek wiedzę fotograficzną, a nie przypadkowe chwycenie sprzętu do rąk.

No właśnie. Ale nie wszystkie.

Wiecie czego najbardziej nie lubię? Dorabiania ideologii do bezwartościowych pstryknięć i nazywania tego sztuką. Coś w stylu: „Cześć robię focie od roku, jestem wielkim artystą, bo przecież fotografuję analogiem! Nie mam zielonego pojęcia co to odpowiednie kadrowanie, a światło jest tylko po to, żeby zdjęcie nie było czarne. Zresztą, przecież zawsze mogę walnąć lampą błyskową, będzie bardziej artystycznie.”

albo

„Widzisz, mam photoshopa i nie zawaham się go użyć. Tu coś rozmyję, tam coś wytnę, losowo zmienię kolory i powiem, że to dla dobra SZTUKI. Chociaż tak naprawdę sam/a nie wiem po co to robię.”

IMG_9887male

Smutne wnioski

Po obejrzeniu tych wszystkich zdjęć wyszłam z wystawy smutna. Mamy w Polsce tylu zdolnych fotografów, którzy potrafią wiele przekazać za pomocą zdjęć, a tutaj naprawdę trzeba było się mocno postarać, by dostrzec w niektórych pracach coś ze sztuki. Bardziej sprawiały one wrażenie zupełnie przypadkowych i popełnionych raczej nieświadomie, niż z jakimkolwiek zamiarem.

Nie wiem, może to tylko moje odczucia. Może naprawdę się nie znam i nie potrafię docenić dobrych zdjęć. Zawsze byłam fanką ładnego obrazka ale nie wydaje mi się, abym była aż tak ograniczona, by nie zauważyć zupełnie nic wartościowego w pokazanych zdjęciach.

Hasło przewodnie tegorocznego Miesiąca Fotografii w Krakowie to „Kryzys? Jaki kryzys?”. Ja go niestety widziałam. W niektórych tych pracach.

Zapisz

#fotografia#kraków#miesiąc fotografii#wystawy

Previous Post

Next Post

  • Zyrol81

    To nic nowego. Nowoczesna sztuka ma tak na prawdę niewiele wspólnego ze sztuką. Kwadrat narysowany na kawałku płutna to nie sztuka, a jednak to obraz warty parę tysięcy zł i uznawany za jedno z najwybitniejszych obrazów.
    Podobnie ułożenie 5 jajek na krześle nie jest sztuką rzeźbiarską tylko chorym wymysłem szaleńca. A jednak możesz sobie takie krzesło kupić za cenę mieszkania.
    Pamiętam jeszcze z 15 lat temu jak niedaleko mnie został okradziony jakiś budynek. Sprawcy włamali się i bezczelnie skradli rury kanalizacyjne. Po czym takowe sprzedali na złomowisku. Okazało się jednak, że ukradli jakieś dzieło artystyczne warte parę milionów zł.
    Nowoczesna sztuka to nie sztuka. Sam jej nie rozumiem. Nie chodzę, nie oglądam, bo to dla mnie jest zwyczajnie chore. Nie rozumiem tego, co krytycy nazywają wielkim arcydziełem, czy najwybitniejszą sztuką epoki.

    Z tego co czytam z Twojego opisu w fotografii też zaczyna sie dziać bardzo źle. No cóż, chyba jednak wole zdjęcia dla oka, a nie sztukę dla samej sztuki.

    • Niewiele widziałam, więc cały czas mam nadzieję, że reszta wystaw była dużo lepsza 🙂

      Ale najwyraźniej trzeba się przyzwyczaić do faktu, że prawdziwa sztuka nie jest dla zwykłych ludzi.

    • Machiavelli

      Generalnie ten kwadrat Malewicza to był wybryk aby autor mógł zrobić sobie jaja z kuratorów. I udało mu się, dlatego wart jest tyle hajsu. Generalnie motyw był taki:
      -Sprzedałem tyle obrazów, ludzie mnie uwielbiają… co nie zrobię, to Oni to kupują, ciekawe czy jak zrobię coś super prostego – czy to kupią?
      I kupili, a p. Malewicz miał z tego bekę. Proste. Z niektórymi pracami chodzi o kontekst, czasem niekoniecznie o zawartość.
      Ponieważ nie rozumiesz języka, czy to oznacza, że ten język jest głupi?

  • Może ci, którzy robią dobre zdjęcia nie mają czasu, by brać udział w takich wystawach? Bo jak inaczej można sobie wytłumaczyć tak niski poziom prac?

  • Ciekawe, skoro mówisz, że tylu jest utalentowanych fotografów w Polsce, czemu na wystawach pojawiają się takie prace. 🙁

    • Fotokrakus

      Znajomości, powiązania rodzinne itd.

  • Machiavelli

    Hey.
    Nie dziwie się, że z psem Cię nie wpuszczono, w Londynie do TATE czy każdej innej galerii też by Cię nie wpuścili – nie ma czegoś takiego jak środowisko przyjazne zwierzętom w ośrodkach sztuki. Do galerii ze zwierzętami się nie przychodzi, po prostu – nie wiem dlaczego pomyślałaś, że mogłabyś. Wystawa sztuki to jak teatr, filharmonia, to miejsce kultury wymagające pewnego szacunku do otoczenia i ludzi, którzy też tam przychodzą. Lubię psy, ale swojego bym nie zabrał. Kwestia ogłady.
    Aby znaleźć się w galerii na ścianie niekoniecznie potrzebne są znajomości czy powiązania rodzinne. To są stereotypy – bo wszędzie układy są. Ale ludzie z ulicy też się wystawiają, ale żeby to zrobić, ktoś musi o nich wiedzieć, do tego zaś, należy networking czy po prostu znajomości – nie wiem, jak wyobrażacie sobie, że ktoś do nich dotrze? Wyobraźmy sobie taką sytuację. Nikt Cię nie zna w mieście, którym mieszkasz obecnie, załóżmy dopiero co się tam pojawiłaś. Po tygodniu podchodzi do Ciebie koleś: „Widzę w Tobie fotografa, jestem kuratorem galerii, wystawie Cię!”. Serio. Małe prawdopodobieństwo.

    Mam zamiar stworzyć bloga na temat rozumienia fotografii bo wiem, że ludziom obce są te sprawy i często nie rozumieją o co chodzi, a wnioski mogłem przeczytać w Twoim artykule. Kiedyś też nie wiedziałem jak się za to zabrać myślami, gdy jednak podjąłem się nauki i głębokiego Research’u na ten temat, wiele rzeczy stało się jasnych. Owszem dalej trafiam na perełki, którego sensu trudno się doszukać ale rzadko się to już zdarza.
    Przyglądając się Polskiej Fotografii niestety więcej mamy ładnych obrazków niż konceptualnych ładnych obrazków. W tej perspektywie koncept jest o wiele cenniejszy, głębiej w ciebie wchodzi i pamiętasz go na dłużej niżeli ładny obrazek, który przescrollujesz na Instagramie i jutro o nim zapomnisz.

    Mam nadzieję, że Cię to zainteresuję 🙂
    Pozdrawiam.

  • Ewa

    W Anglii Cavaliery mają specjalne przywileje.Wszystkie psy rasy Cavalier King Charles Spaniel mają pełne prawo wejścia do wszystkich lokali użyteczności publicznej w kraju.

    • To jest cudowna wiadomość! Już wiem, który kraj będę brać pod uwagę, jak postanowie wyprowadzić się z Polski 😀