Psychologia fotografii

o robieniu zdjęć z perspektywy psychologa

obrabianie cudzych zdjec

Czy można obrabiać cudze zdjęcia?

12 sierpnia 2017 Emilia Mańk 9 komentarzy

Od jakiegoś czasu krąży po sieci artykuł o tym, jak pani fotograf i modelka wywalczyły w sądzie zadośćuczynienie za przerobienie i wykorzystanie ich zdjęcia do promocji studio tatuażu.

W wielkim skrócie: pan tatuażysta znalazł zdjęcia w sieci, co do którego był przekonany, że nie zostało stworzone przez polskiego fotografa. Pewny swojego artysta przerobił fotkę, a na pośladku modelki dodał wulgarny napis. Na jego nieszczęście szybko znalazła się autorka zdjęcia i jego główna bohaterka. Koniec końców nasz artysta musiał zapłacić dosyć duże odszkodowanie za bezprawne przerobienie i użycie zdjęcia, a dodatkowo za postawienie w złym świetle modelki, która użyczyła swojego pośladka do zdjęcia.
Generalnie – nie opłacało mu się zupełnie 😉

moja wizja twoich zdjec

Sytuacja pierwsza – obrabianie zdjęć innych, by pokazać swoje poprawki.

Wbrew pozorom do napisania tego postu nie zainspirowała mnie powyższa historia ale pewne zjawisko, które strasznie irytuje mnie na grupach związanych z fotografią. Chodzi mianowicie o przerabianie cudzych zdjęć, aby pokazać „jak ja bym to zrobił”. Wiem, że to bardzo powszechne zjawisko ale mnie osobiście ono strasznie denerwuje. Nie lubię jak ktoś inny gmera mi przy fotografiach. Zdjęcie jest moje, mojego autorstwa i tyczy się to zarówno kadru jak i obróbki. Konstruktywną (!) krytykę przyjmuje na klatę i zawsze biorę sobie do serca, ale błagam – nie tykajcie moich fotografii w Photoshopie ani innym programie graficznym. W każdym razie nie róbcie tego tak, abym o tym wiedziała.

No i jak tak się irytowałam obrabianiem cudzych zdjęć to zaczęłam się zastanawiać, co o tym wszystkim mówi nasze prawo. Tak, jak przy poprzednim razem, poprosiłam o pomoc Wojtka Wawrzaka z bloga PraKreacja.pl.

Oto, jaką dostałam odpowiedź na pytanie

Czy można edytować czyjeś zdjęcia, bez wyraźnej prośby ze strony autora, po to by pokazać swoją „wizję”?

„Dużo zależy od tego, co z takim zdjęciem jest robione. Jeżeli mamy dyskusję na temat zdjęcia i ktoś dokonuje modyfikacji, by pokazać swoją opinię, to można powiedzieć, że korzysta z prawa cytatu. Gdyby jednak wykorzystał sobie przerobione zdjęcie np. w celu reklamy swoich usług, byłoby to już naruszeniem.”

Także widzicie, prawo nie ma nic przeciwko, dopóki nie będziemy wykorzystać tych zdjęć w swoim, prywatnym, celu. Prawo, prawem ale pozostaje (tak często ostatnio przeze mnie wspominana) zwykła, ludzka empatia i życzliwość. Ja na przykład nie lubię jak ktoś inny przerabia moje zdjęcia. Ostatnio na którejś grupie w regulaminie znalazłam zakaz obrabiania czyiś prac – i w sumie dobrze.

Każdy z nas jest inny, każdy lubi co innego, co innego go denerwuje. Dlatego, jak chcecie ingerować w czyjąś pracę – zapytajcie. Ty nic nie stracisz, a i druga strona będzie zadowolona.

popsute zdjecia slubne

Sytuacja druga – poprawianie zdjęć innego fotografa na prośbę osoby, która je dostała.

Wyobraźcie sobie sytuacje, gdy dzwoni do Was zapłakana koleżanka z prośbą o uratowanie zdjęć z jej ślubu, które robił inny fotograf. Chodzi o ich ponowną obróbkę i poprawianie tego, co zepsuł ten drugi. Generalnie sporo pracy 🙂 Autor zdjęć nic o tym nie wie, bo koleżanka jest tak załamana tym co dostała, że nie chce mieć z nim nic wspólnego. Wiecie, taka standardowa sytuacja, gdy ktoś chce zaoszczędzić na fotografie.

I tutaj nasuwa się pytanie:

Czy mogę obrobić czyjeś zdjęcia bez wiedzy ich autora?
I jeszcze wziąć za to pieniądze?

  • Jak to jest z obrabianiem cudzych zdjęć? Dajmy na to mamy sytuacje, gdy znajoma prosi nas o przysługę, bo dostała zdjęcia od fotografa ale zupełnie bez obróbki/z bardzo słabą obróbką. Co prawo mówi w sytuacji, gdy:
    a) poprawiamy te zdjęcia w ramach koleżeńskiej przysługi (za darmo, bez wiedzy tego drugiego fotografa)
    b) za opłatą (bez wiedzy autora zdjęć)

    I czy sytuacja diametralnie zmienia się w przypadku, gdy autor fotografii wie o tym i wyraża zgodę na ingerencję w zdjęcia?

A taką odpowiedź otrzymałam od Wojtka:

„Jeżeli chodzi o podmiot obrabiający zdjęcia, po jego stronie odpowiedzialność nie zachodzi. Odpowiedzialność ponosi osoba, która będzie rozpowszechniać zdjęcia po obróbce. Obróbkę można uznać za nieuprawnioną ingerencję w zdjęcie, a więc naruszenie autorskich praw osobistych twórcy zdjęcia w postaci prawa do integralności utworu. Najbardziej optymalnym stanem jest uzyskanie zgody autora zdjęcia na obróbkę zdjęcia i rozpowszechnianie w taki sposób powstałych na nowo obrobionych zdjęć.”

Dopytałam, bo szczerze powiedziawszy bardzo zdziwiła mnie ta odpowiedź:

  • Dobrze rozumiem, że ja jako osoba, która tylko te zdjęcia poprawia, a nie udostępnia je potem w sieci, nie mam tak naprawdę o co się martwić? Czyli to osoba, która dostała zdjęcia od fotografa i chce żeby je ktoś potem poprawił, musi zadbać o uzyskanie zgody i to ona poniesie ewentualne konsekwencje jak je (obrobione ponownie przeze mnie) pokaże szerszej publiczności?

I potem wszystko już stało się jasne:

Dokładnie tak. Odpowiedzialność z tytułu naruszenia praw autorskich zawsze ponosi podmiot rozpowszechniający treści naruszające cudze prawa autorskie.



Fotografowie:
Także widzicie, to wcale nie jest takie trudne i skomplikowane jak się wydawało. Uczulcie swoich klientów na to. Sytuacje, gdzie publikowane są zdjęcia „poprawione” przez instagramowe filtry, czy amatorską obróbką w Picassie są na porządku dziennym.

Fotografowani: Pamiętajcie, że to osoba, która publikuje, przerobione bez zgody autora, zdjęcia może być pociągnięta do odpowiedzialności karnej i finansowej. To, że jesteś na zdjęciu, nie znaczy że możesz robić z nim co chcesz. Cały czas fotograf posiada niezbywalne prawa autorskie do swojego dzieła.
Bądźcie czujni, żeby potem nie było niespodzianek 😉

 

A Ty lubisz jak ktoś gmera coś przy Twoich zdjęciach, czy też Cię to irytuje tak samo jak mnie?

#fotograf#fotografia#o fotografii#obrabianie cudzych zdjęć#obróbka#prawo#prawo autorskie#prawo w fotografii

Previous Post

Next Post

  • Zawsze mnie to drażniło.
    Zwłaszcza w czasach boomu na „modeling” tak koło roku 2010, gdy modelki same przerabiały zdjęcia w jakiś mętny sposób albo oddawały kolegom 😀

  • O tak, denerwuje – zwłaszcza w wykonaniu osoby, która podczas dyskusji publikuje moje zdjęcie przycięte inaczej „bo tak jest lepiej”. I zupełnie nie bierze pod uwagę, że chciałam pokazać coś innego niż autor przeróbki.

  • marcinPoprostu

    Moim zdaniem jeśli przeróbka jest w zamyśle jej autora tylko przyczynkiem do dyskusji o warsztacie, technice, itd. to jest to jak najbardziej wskazane. Czasem można czegoś się nauczyć nawet od tych, co potrafią od nas mniej. Jeśli temat nie zahacza o aspekty natury prawnej, to wszelkie poprawki dyletantów powinny uczyć lub bawić, i chyba tak jest? 🙂

  • Patrycja Czechowicz

    Fotograf zrobił fuszerkę, kasując za to niemałą gotówke. Jesli zdjecia zostały zakupione, to teraz są wlasnoscią osoby, która je kupiła, a nie fotografa. Czyli nabywca moze z nimi robic co chce – równiez przerabiac, poprawiac, lub… wyrzucić.

    • No niestety według prawa to tak nie działa, chyba że umowa spisana w czasie sesji mówi co innego. Wczytaj się dokładnie w tekst notki.

  • Dorota Łojewska

    Mnie też irytuje.

  • Magdalena Kuza

    Ja bardzo nie lubię, jak ktoś wykorzysta moje zdjęcie bez zapytania – jakby zapytał, to w 99% bym się zgodziła i to jeszcze z uśmiechem. Wydaje mi się, że chodzi po pierwsze o taką zwykłą kulturę, że coś do kogoś należy. Nie weźmiemy przypuśćmy szalika koleżanki z jej domu bez pytania, a jak później zobaczy nas w nim, to raczej powinno być nam chyba głupio i byśmy się tłumaczyli, czemu tak zrobiliśmy – nawet jak nam było zimno i mieliśmy plan zwrotu szalika. Zdjęcia wielu ludzi traktuje jak… dobro wspólne? Jest, to biorę! Co tam autor, skoro jest w sieci, to mam do niego takie samo prawo…
    Chciałabym, aby zniknęło takie myślenie.

    Zdarzyło mi się też, że moje zdjecia zostały wykorzystane (bez wiedzy mojej, a tym bardziej zgody) w celach reklamowych. Częściowo przerobione. Choć ogromnie mnie to zbulwersowało – nic z tym nie zrobiłam (bo cel wykorzystania był dobry i się z nim zgadzałam, ale mimo wszystko…) 🙁 Trochę żałuję.

    Czasem też się chce, żeby jakoś się rozpromować, jak już ktoś wykorzystuje twoje zdjęcie – czyli żeby choć ten podpis dał, to normalne prawda? Też tak podchodzicie?

  • Hybryda

    dziwi mnie ten drugi przykład. na zdrowy rozsądek jeżeli ktoś zamówił zrobienie zdjęć na weselu/innej imprezie, to po zamknięciu transakcji (zdjęcia oddane, fotograf kase odebrał) zdjęcia należą do osoby co je zamawiała i ma ona prawo robić z nimi co chce? Ja to porównuję do zakupu zdjęć na tych wszystkich serwisach zdjęciowych imo…